Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
MULTIVERSUM VERBORUM - STWÓRCA I NISZCZYCIEL
ubieram myśli w słowa
i zdania okraszam
brakiem interpunkcji
(wkurwiające znaki
małe zaplute karły reakcji
i kontrrewolucyjne wirusy)
a gdy napiszę zdania
są prawie trwałe
jak wydmy
pustynne zjawy
w gwiazd migoczącej
śmielej poświacie
(wytrwale wskazują
drogę)
do płonącego Emmaus
zrujnowanej wioski
gdzie mój ojciec
bawił się w wojnę
w bardzo młodym
wtedy sadzie
nad rzeczką
na której potem
mały ja
budowałem tamy
zachwycając się nikomu
nie potrzebnym rozlewiskiem
planując dla świata
kolejną zagładę
dziecięcych marzeń
upadłość
Komentarze (4)
Tyle że u Ciebie nie czuje się fascynacji z bycia kreatorem i słowa jako narzędzia, a smutek kogoś, kto zdaje sobie sprawę, że jest mu przeznaczony szeroko pojęty entropijny rozkład (nawet te wydmy, trwałe tylko prawie). W każdym ze światów.
Odbieram rozczarowanie, smutek.
Bardzo ciekawy moment z Emaus. Płonący zrujnowany symbol związany z "drogą do wiary". Nie wiem, czy to Twoje osobiste czy bardziej ogólne, ludzkie, ale czuję tu jakiś żal, ranę, jakiś koniec. Mam też inne skojarzenie, wiem że daleko idące i często jestem ofiarą własnej analizy, ale pamięć nachalnie mi wypycha niegdyś przeczytany artykuł o domniemanym Emaus, zniszczonym w trakcie wojny sześciodniowej.
Wszystko co napisałam to oczywiście zapis moich odczuć i skojarzeń po przeczytaniu Twojego wiersza, a nie próba rozbioru tekstu.
"a gdy napiszę zdania
są prawie trwałe
jak wydmy"
Świetna fraza
Dziękuję. To bardzo ważne wiedzieć, że ktoś odczuwa tekst czytając. To znaczy, że tekst już żyje swoim własnym życiem, niezależnym ode mnie i jest zmienny tak jak wydmy - dla każdego niesie swój własny koniec.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania