Mundek

Oglądał położoną spoinę, rozluźniony uchwycił się barierki,

z którą poleciał na beton.

Podręcznikowo zebrany na nosze,

przeleżał trzy dni w powiatowej niemocy.

 

Po naciskach wynajętego przez rodzinę prawnika,

trafił do kliniki w celu złożenia trzydziestu złamań,

w ciągu operacji na otwartych później oczach.

 

Funkcjonuje od pasa w górę na wytrenowanych mięśniach.

Niekiedy, nad ranem budzi się z erekcją,

ma przygodny seks bez czucia, że jest w żonie

lub w którejś z dawnych kochanek.

 

Spełnia się w głowie jak każda zadawniona prawda.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Szympi 4 miesiące temu

    Ciekawe. Bliskie. Lubie to

  • Sokrates 4 miesiące temu

    Mocny i dramatyczny wiersz z dobrym zakończeniem

  • TseCylia 4 miesiące temu

    Bardzo dobry wiersz.

  • Starszy Woźny 4 miesiące temu

    O sobie śpiewam a muzom.
    NO!

  • Grain 4 miesiące temu

    debil

  • Sławek 4 miesiące temu

    Poruszający...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania