Mundek

Oglądał położoną spoinę, rozluźniony uchwycił się barierki,

z którą poleciał na beton.

Podręcznikowo zebrany na nosze,

przeleżał trzy dni w powiatowej niemocy.

 

Po naciskach wynajętego przez rodzinę prawnika,

trafił do kliniki w celu złożenia trzydziestu złamań,

w ciągu operacji na otwartych później oczach.

 

Funkcjonuje od pasa w górę na wytrenowanych mięśniach.

Niekiedy, nad ranem budzi się z erekcją,

ma przygodny seks bez czucia, że jest w żonie

lub w którejś z dawnych kochanek.

 

Spełnia się w głowie jak każda zadawniona prawda.

Średnia ocena: 2.4  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Szympi 2 miesiące temu
    Ciekawe. Bliskie. Lubie to
  • Sokrates 2 miesiące temu
    Mocny i dramatyczny wiersz z dobrym zakończeniem
  • TseCylia 2 miesiące temu
    Bardzo dobry wiersz.
  • Starszy Woźny 2 miesiące temu
    O sobie śpiewam a muzom.
    NO!
  • Grain 2 miesiące temu
    debil
  • Sławek 2 miesiące temu
    Poruszający...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania