My
Wschodem słońca obudzeni
Zwykłych siebie rozpragnieni
Gdzieś na antypolskiej ziemi
Brakiem magii obleczeni.
Gdzie nie musisz się przemienić
A ja mogę się rumienić.
Czytać będziesz z moich źrenic
Żeśmy jednak przeznaczeni.
Tak szaleni do zieleni
Osłupieni, wyzwoleni
I swym życiem zrozumieni
I swym życiem przebaczeni.
Komentarze (7)
Ło jejku dużo tych „eni” ...
Ale jeśli, tak po przemyśleniu dodam, że gdyby temu utworowi nadać nieco lekkości, pozbyć się tej straszliwie męczącej końcówki, o której wspomniałem wyżej, a jaszcze lepiej pozbyć się rymów, to wtedy tak, tekst by mógł naprawdę dotrzeć do właściwych miejsc w podświadomości.
Czyli jest światełko w tunelu:)
Pozdrawiam:)
Moryc, a Ty co? Gdzieś się zapodział? ;)
Akwadar zostałem zniewolony przez moją żonę i zaciągnięty do katorżniczej pracy.
Teraz łańcuch mi popuściła:)
Maurycy Lesniewski chwalmy więc Pana! Jakbyś miał interes do mnie, to się nie cykaj ;)
A teraz bywaj na forum, mamy zamiar spożywać ha, ha
Akwadar dzięki bardzo propozycję, jakby co to Cię namierzę:)
Zaraz obadam co tam się na forum wyprawia:?
Dla mnie to było coś to powtarzanie rymu. Cały wiersz z tym samym rymem.
Dziękuję.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania