"My Baby Shot Me Down"
siedzieliśmy w piekle
i skrobaliśmy czarne kamienie
ty w wieku mojego syna
i ja naprzeciwko ciebie
jakiej słuchasz muzyki
jakie nosisz buty
czy przyjechałeś rowerem
a w głowie porównania
porównania porównania
z moim Piotrem
z moim Piotrem który
potrafił wjechać rowerem na most
i zjechać po poręczy
nosił czarne martensy z niepękającą sznurówką
za miesiąc miał dostać podwyżkę
za trzy lata skończyć anglistykę
w biurze czekało na niego prawo jazdy
kupił sobie ostatnio zieloną koszulkę
wodę po goleniu o świetnym zapachu
słuchał w kółko Katie Melua
i Bang Bang Nancy Sinatra
sześć dziewczyn pisało esemesy
wtedy zacząłeś mnie uczyć
terminologii żeglarstwa
imion lin imion żagli nazw sposobów
pokonywania fal albo płynięcia bez wiatru
dziś znowu siedzimy w piekle
układamy bazaltowe bryły
jest gorąco i ciężko
pot spływa po plecach
przypomnij mi to słowo
nazwę sposobu płynięcia pod wiatr
z omijaniem fal wysokich jak ściany
albo bez wiatru
gdy tafla jeziora jest martwa
opowiadaj o całym tym żeglowaniu
Komentarze (18)
oj chciałoby się czasem wrócić do tych żagli ♥ podoba mi się ;)
"Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht?..."
Dzięki za wizytę :)
Robi wrażenie Twój tekst.
Jest śpiewny (tytuł narzuca melodię), tajemniczy, zostawia ogromny niepokój. I choć mogę go bardziej czuć niż zinterpretować (albo inaczej - mogę go interpretować na wiele sposobów), to widzę, że jest świadomie napisany (nie ma tu przypadkowej ściemy). Pod kontrolą i szacunkiem dla słowa.
Bardzo mi się podoba.
Tjeri, dzięki wielkie za tak życzliwe spojrzenie.
Z góry przepraszam za moją wizję, którą wyjawię ze wstydem, bo nie jestem biegły w odczycie. Poruszył mnie ten wiersz po prostu...
Widzę tu matkę, która straciła syna, a cierpienie sprawiło, że trafiła do szpitala psychiatrycznego albo na jakąś terapię. Poznała tam młodego mężczyznę w wieku syna i jego opowieści o żaglach pomagają przetrwać piekło cierpień i wspomnień.
Pozdrawiam:)
Tak, to o tym. Tylko zamiast szpitala jest inne miejsce. Wiem, że tekst jest dosyć ciężki i pewnie trudno się pod nim odezwać. tym bardziej dziękuje, Piecuszku.
Widzę, czytając koment Piecuszka, że nie tylko mnie motyw straty przyszedł do głowy. Tyle że ja - raz widziałam stratę syna, a raz syna, który zabija matkę...;)
Dorobiłam też i inne interpretacje, które po "podstawieniu" również pasowały.
To naprawdę świetny wiersz!
Właśnie tak wyobrażam sobie wiersze :)
Wypełnione po brzegi tankowce poruszane siłą wiatru... przeciskają się przez pokrywę lodową na morzu Barentsa... której już nie ma...
No, no, nieźle jest :)
Piekło ma rożne oblicza i skrywasz pod nim empatię zwykłego człowieka. Czyli nie jest tak źle aż w tym piekle? Skoro nie doświadczyłam na ziemi nauki o żaglach i ... pokonywania fal albo płynięcia bez wiatru... to tam pośród czarnych kamieni powracamy do miejsca gdzie syn zastrzelił matkę. więzienie i piekło jest tutaj celem wybawienia. Czyli jesteśmy wszyscy tam w celu odkupienia win. Czyścimy te swoje kamienie.
Pozdrawiam
Nie spodziewałam się ruchu pod tym tekstem. Tjeri, pasjo, Stanisławie, po dwa razy czytam co napisaliście.
Ładnie powtórzeniami zrytmizowany wiersz. Widać wprawę i talent Twojego piórka. Szacun.
Hm, czytam niesamowicie spójną interpretację Pasji i wiem, że jej druga część mocno inspirowana treścią piosenki.
Bliżej mi do odczytu Piecuszka.
Z tym, że widzę młodego partnera, związek, który po przerobieniu traumy śmierci syna, zapowiada nadzieję na nowy rejs, na wyjście z flauty, nawet kosztem powrotu do strasznych czarnych kamieni żałoby.
Wiersz o chęci na życie, o nadziei wyjścia z piekła bólu, utraty.
Pozdrawiam.
5.
Dzięki za refleksje, Wrotycz. To prawda, że rozmowa stwarza więzi między ludźmi. Te więzi mogą być chwilowe, lecz mogą być też umacniane, zacieśniane. Umacniać może temat, który w nas pozostaje, albo - kolejne rozmowy. Słuchanie opowieści jest także swoistą rozmową, bo słuchając czyichś słów można usłyszeć w duchu swoją "odpowiedź". Czasem, gdy mamy "opuszczone żagle", jakieś słowo może niespodziewanie przypomnieć, że jest wiatr.
Mocno inaczej o matczynym bólu, cierpienie duszy chyba gorsze od fizycznego, ano, życie. Bardzo ciekawy wiersz ??
Dzięki, Szpilko:)
Trzy Cztery↔Takie ''inne'' wiersze piszesz. Na pewno tekst zastanawia.
Niby ''rekwizyty'' wyrazu ''proste'', lecz całość już nie. tak bym to ujął jakoś:)
Pozdrawiam:)↔5
Dekaos, ciekawie ująłeś swoją myśl. Cieszę się, że znowu jesteś i odzywasz się pod tekstami, I że tu przyszedłeś.
Też Cię pozdrawiam.
Obudziłam się dziś rano i miałam w głowie kawałek z tego wiersza — fragment z żeglarstwem — niedokładnie, ale wystarczająco sugestywnie, by uruchomić (i nadwyrężyć) pamięć. Sporo czasu mi zajęło zanim go tu odnalazłam, bo całości nie pamiętałam, ani tytułu. Strasznie mnie to męczyło.
(Cholerka... Nie zdarzają mi się takie rzeczy!)
W końcu znalazłam. Czytam. Mimo że treść teraz jest bardziej jasna, to niczego z klimatu wiersz nie stracił.
Nadal jest tu niepokojąco, trochę mrocznie i wciągająco. Nie śmiej się, Trzy Cztery, ale przy czytaniu czuję się specyficznie. Jakby gdzieś na początku (za "rowerem" dokładnie) ktoś poczęstował mnie jakimś dragiem, po którym zawężyło mi się postrzeganie — do słów. Dźwięki i obrazy docierają gdzieś z boku, ale zniekształcone i ograniczone. Takie wymieszane fale. Wyraźne zostają tylko słowa. Może to efekt mojego snu? Nie pamiętam go niestety.
Dwa lata temu opublikowałaś ten utwór... Dziwna jest pamięć. Zwykle się boję jej działania (i niedziałania), ale dziś to było fajne.
Tjeri, dziękuję za niesamowity komentarz. Mnie też się zdarza szukać czegoś w muzyce albo w tomikach z wierszami, bo jest mi to po prostu tego dnia potrzebne.
I też cieszę się, jak znajdę!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania