Mydlenie oczu
— Jest tobie przykro? — Nie! — Uczuć nie masz?
Kiedy przez dobre dwie godziny słuchasz prosto w oczy, że jesteś beeee, że kopiesz pod kimś dołki, realizujesz jakieś schematy i masz złą opinię, to MA MI BYĆ PRZYKRO?
Ejjjj, jaja w biały dzień jak berety! — pomyślałam, odpowiadając zasobowi ludzkiemu:
— Sama masz swoje lata, to chyba wiesz, że w tym wieku warto wykształcić sobie barierę ochronną, żeby nas już nic nie dotykało…
— Lumi, chcę tobie podziękować za rozmowę.
Patrzyłam na Star, która swoim gwiazdorzeniem, ściąga na mnie korpochryję w ramach programu „Warto rozmawiać i naprawiać”.
A ty, Lumi, chcesz podziękować koleżance? — zapytał zasób ludzki.
—NIE!— odpowiedziałam stanowczo.
— A co teraz czujesz, Lumi?
— Święty spokój. Ten wewnętrzny.
Bo wiecie, było w tym wszystkim coś nieprofesjonalnego. I coś tak absurdalnego, że aż trudno uwierzyć.
Korporacyjny dział firmy, który nie jest moim przyjacielem, lecz reprezentuje interesy pracodawcy, patrzył mi prosto w oczy, doskonale wiedząc, że ze Star rozmawiał już dwa tygodnie wcześniej.
A nasza gwiazda potrafi urządzić półgodzinną pogawędkę w stylu„przypominamy i upominamy”, kiedy człowiek próbuje w spokoju zjeść śniadanie.
Wyobraźcie sobie: stoję na przerwie i parzę pomidora, żeby obedrzeć go ze skórki.
— Lumi, zabijasz go! Tam najwięcej witamin jest w tej błonce!
A ja widziałam tylko pestycydy!
Po takich pogadankach odechciewało się zwyczajnie jeść. Cały zespół chował się, kiedy w sezonie pomidory zaczynały tracić swoje skórki, booooo…
Znowu się zacznie!
I tak, w tej całej korporacyjnej rzeczywistości, człowiek dowiaduje się, że nawet obieranie pomidora może być powodem do upomnienia.
Ale wróćmy do rozmowy.
— Wiesz Lumi, Star ma prawo do mnie dzwonić!
— Tak? To może ja też będę?
iiiii poleciało szybkie:
—NIE!
Ten jej szyderczy śmiech zawisł w ciszy.
Wtedy już wiedziałam, że nie warto inwestować w to ani grama emocji.
Bo czasem największym osiągnięciem nie jest przekonanie kogoś do swoich racji. Nie jest nim również udowodnienie, że ktoś manipuluje sytuacją, ani doprowadzenie do tego, żeby wreszcie zrozumiał, o co nam chodzi.
Czasem największym osiągnięciem jest odzyskać własny spokój i nie oddawać go za darmo.
Nawet jeśli po drodze trzeba wysłuchać dwóch godzin korporacyjnych opowieści o tym, jaka to jesteś niedobra.
I nawet jeśli zwykły pomidor nie może doczekać się, aż wreszcie zostanie zjedzony w spokoju.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania