Myśl
popadłam w coś w rodzaju
pustki
między chęcią rozmawiającą z niechęcią
o dzisiejszym poranku
który minął kiedy stanęłam
na twardym kamieniu
szarym jak myśli o Kimś
posuwałam się powoli naprzód
a myśl o Kimś trzymała mnie
tak mocno
nie mogłam z nią upaść
i nawet nie upadając miałam pełno siniaków
czasem się odzywały
ale tak naprawdę
lubiły mnie trzymać w niepewności
aż zżółkły
a potem znikły
patrzyłam na gołe ręce
na których nie było żadnych blizn
ani siniaków
wydawały się wręcz idealne
pozornie
tak jak myśl o Kimś
i nawet chciałam zobaczyć na nich jakieś skazy
świadczące o niedoskonałości
o słodkiej myśli o niebyciu
idealnym
a wręcz wadliwym
tak że naprawa wymagałaby drugiego
czującego człowieka
Komentarze (5)
"powoli na przód" - "naprzód", bo sądzę, że chodzi o to, że przed siebie - chyba że się mylę :)
Wiersz bardzo mi się spodobał - pozostawia po sobie refleksję na temat tego, jak czasem nawet nasze własne myśli potrafią nas ranić i trzymać w uścisku, nie pozwalając ruszyć przed siebie i zapomnieć. Dodaję 5. :)
Resztą zajęła się alfonsyna, więc ja tutaj tylko dodam, że strasznie podoba mi się zestawienie stanu cielesnego z psychicznym i to, że podmiot jakby powoli odkrywa, w jakim żył zakłamaniu. Tak przynajmniej ja to odebrałam, bardzo dobry wiersz :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania