Myśliwi - Czarny Most (6) cz.3

Cholibka, długo mnie nie było, trochę przybyło lat, trochę się spier****ło i zapomniał o mnie świat...

No cóż... Kolejny fragment po długiej nieobecności...

Miło byłoby zobaczyć szerszą opinię czytelników ;)

Miłej lektury

 

***************************************

### Przybysz z Konkordii ###

****************************************

 

- A mogę wpierw ja zadać pytania? - Białowłosa pokręciła głową z lekkim uśmieszkiem pod nosem.

- Posłuchaj mnie uważnie i odpowiedz na to szczerze, inaczej będę musiała wtargnąć do twej głowy. Wierz mi, że to nie będzie miłe uczucie. - Zabrzmiało to jak groźba, lecz Horn wiedział, że nieznajoma pogrywa taktycznie. Wytężył umysł i próbował odpowiedzieć na swoje wewnętrzne pytania, które znów zalęgły się w jego głowie. - Dlaczego ludzie tak nienawidzą mieszańców?

- Yyy... - zająknął się półogr, zmieszany pytaniem. - Dlaczego kieruje pani to pytanie do mnie?

- To już moja sprawa - odrzekła dosadnie tajemnicza nieznajoma. - Odpowiedz mi.

- Myślę, że to zazdrość. - odrzekł Horn, przywołując na myśl pierwszą lepszą odpowiedź.

- Hm... Możesz rozwinąć tą wypowiedź? - Kobieta wyglądała na zaintrygowaną. Wpatrywała się w Horna z wielką zadumą rysującą się na twarzy.

- Emmm... - Nastąpiła chwila zwątpienia. Półogr nie mógł się zdecydować, jak uargumentować swą odpowiedź. Wreszcie przywołał na myśl spotkania z łowcami i odparł: - Zazdroszczą nam umiejętności. Jesteśmy lepszą formą ich i tego nam zazdroszczą. Siły, inteligencji, zwinności, talentów. Nie jestem do końca pewien, proszę pani...

- Co tak oficjalnie, Hornie? - wtrąciła białowłosa, przeczesując swoje idealnie proste włosy. - Zwę się Raben.

Dziwne imię - pomyślał Horn.

- Wracając do naszej rozmowy... Zazdrość, w rzeczy samej. Niemal trafiłeś. - Kobieta wyglądała na zamyśloną. - Kolejne pytanie. Po co istnieje to więzienie?

- By móc tu nas więzić i ze swej zazdrości karać? - Półogr zadowolony był ze swojego nowego toku myślenia, wreszcie potrafił odpowiedzieć na nurtujące go niegdyś pytania. Raben wyglądała na zadowoloną. Oparła się na łokciach i wpatrywała w odmieńca.

- No cóż... A jak odpowiesz mi na to pytanie? Co można z tym zrobić? - Pytanie to wwierciło się w umysł Horna. Nie było sposobu, by odwrócić to, co się już stało. Nic nie dało się uczynić, by było lepiej.

- Nie wiem - odparł mieszaniec pod nosem. Kobieta widocznie to usłyszała, bo wstała i zasunęła za sobą stołek.

- Nic się już nie da zrobić. Tacy są ludzie, Hornie, i nikt tego nie zmieni. - Raben z gracją podeszła do ściany z malowidłami i zaczęła się w nie wnikliwie wpatrywać. Teraz, gdy stała, wydawało się, że ma około ośmiu stóp, czyli tyle co przeciętny półogr.

Horn przypomniał sobie o dziwnym zdarzeniu jakie miało miejsce między Mroczną Knieją, a więzieniem. Dziwnie szybka regeneracja, oszczędzający go łowca, podejrzana sowa, a potem podniesiona inteligencja.

- Co się ze mną stało? - spytał kobiety, sądząc, że ona była w to zamieszana.

- Myślałam, że to ty mi odpowiesz na to pytanie - odparła białowłosa, spoglądając na rozmówcę przez ramię. - Wybacz, że odwracam się do ciebie plecami, podczas naszej rozmowy, ale musiałam się zastanowić nad pewnymi sprawami. - Wolnym krokiem podeszła do stolika spojrzała w oczy Horna. - Nie opieraj się, przyjacielu, a nie będzie bolało. Spróbuj nie myśleć i nie wnikać w moje poczynania...

- Co chcesz zrobić? - spytał podejrzliwie półogr, niespokojnie kręcąc się na taborecie. Czuł dziwne zmieszanie.

- Zrób, co mówię, a być może znajdę odpowiedź na nurtujące nas pytanie.

Horn uspokoił się lekko i spróbował rozluźnić. Nie przyszło mu to łatwo, bo dopiero po pięciu minutach udało mu się uspokoić na tyle, żeby Raben weszła do jego umysłu. Nie spodziewał się jednak, że będzie to trwało bardzo krótko. Kobieta ponownie wstała i zaczęła tępo wpatrywać się w podłogę.

- Coś się dowiedziałaś? - zapytał nieśmiało półogr. Głowa Raben przekręciła się w jego stronę, a jej usta się otworzyły.

- Owszem. Niestety ty dowiesz się dopiero w swoim czasie.

Horn nic nie rozumiał. Liczył na odpowiedzi, a znowu dostał kolejne pytanie - kiedy? Białowłosa wolnym krokiem minęła półogra i w mgnieniu oka zniknęła z pokoju. Mieszaniec długo wpatrywał się w miejsce, gdzie przed chwilą stała smukła kobieta. Nie mógł pojąć, co się stało. Postanowił wyjść. Gdy napiął mięśnie, by wstać, do komnaty weszło dwóch odmieńców.

- Koniec już ty? Długo trwało to. Co wy robiliście? - rzucił znajomy półogr, Girg, tuż na wejściu. Za nim człapał Paleu.

- Co? - oniemiał Horn, ledwo podnosząc się ze skrzypiącego taboretu.

- My dawno skończyć rozmowa. Ty siedzieć za długo. - odparł snotling. Za dużo pytań jak na jeden dzień, pomyślał półogr.

Chwilę potem do pokoju weszło czterech zbrojnych, którzy pochwycili mieszańców i zakuli w kajdany. Jeden z nich otworzył drzwi, a oczom odmieńców ukazał się krótki tunel, na końcu którego mieli spędzić resztę życia. Łowcy gęsiego poprowadzili ich na drugą stronę.

Przed nimi stała znajome wrota, przez które niemal cztery dni wcześniej uciekali. W krótkim czasie pokonali czekające ich korytarze, by dotrzeć wreszcie na szczyt twierdzy, gdzie znajdowały się ciasne klatki dla jeńców. Czyli tylko Draggar zyskał wolność, pomyślał Horn.

Żołnierze wtrącili odmieńców do klatek i zamknęli je, po czym wyszli, zostawiając ich pod gołym niebem. Półogr niemrawo się uśmiechnął, widząc swoje stare mieszkanie. Szybko ułożył się do spania i zapadł w błogi i długi sen.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania