Myśliwy

Był wczesny ranek. Stałem na starym drewnianym moście, przez długi czas wpatrując się we własne odbicie w wodzie. W pewnej chwili podleciał do mnie kruk. Usiadł na poręczy mostu i patrząc się na mnie swoimi pustymi oczami zdawał się coś mówić. Próbowałem coś zrozumieć ale nic z tego. Wtedy usłyszałem kilka strzałów a gdy odwróciłem się zobaczyłem mężczyznę ze strzelbą w dłoni. Miał naderwaną drugą dłoń która trzymała się już tylko na kawałku skóry. Oderwał ją i rzucił w moją stronę. W ostatniej chwili zdążyłem się schylić i jej uniknąć. Szybko pobiegłem na drugi brzeg nie oglądając się za siebie. Ponownie usłyszałem strzał i plusk wody. Wiedziałem że to był dźwięk wpadającego do wody kruka. Przyspieszyłem, przedzierając się przez gąszcz krzaków w oddali zauważyłem stojące auto. Podbiegłem do niego. W środku siedziała młoda zapłakana kobieta. Gdy mnie zauważyła zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Otworzyłem drzwi i siłą ją z niego wyciągnąłem. Próbowałem ją uspokoić ale ta darła się coraz głośniej i wyrywała się z całej siły. Wtedy poczułem czyjąś rękę na ramieniu, odwróciłem się i zobaczyłem jego. Z bliska wyglądał okropnie. Miał pokaleczoną i siną twarz a jego gałki oczne były całkowicie czarne. Odepchnął mnie i złapał kobietę która była już bliska utraty przytomności. Wyjął strzelbę i wepchnął ją jej w usta. Spojrzał się na nią i jakby nigdy nic pociągnął za spust. Krew była praktycznie wszędzie. Mężczyzna podniósł ciało i rzucił je na jezdnię. Ukucnął nad nim na chwilę po czym wstał i spojrzał się na mnie. Szybko otrząsnąłem się pobiegłem w stronę lasu. Obejrzałem się na chwilę ale mężczyzny już tam nie było. Pomyślałem że poszedł w innym kierunku i zwolniłem. Wtedy znowu usłyszałem strzał i poczułem okropny ból w piersiach. Zobaczyłem na sobie plamę krwi. Zrobiło mi się słabo. Próbowałem jeszcze biec ale na próżno. Czułem upadając na ziemię jak tracę powoli czucie w nogach. Wtedy znów ujrzałem go. Ustał nade mną i szyderczo się zaśmiał. Złapał się za twarz i zdarł z niej skórę. Powiedział że jeśli chcę przeżyć muszę ją zjeść. Odmówiłem bo wiedziałem że i tak mnie zabiję. Wyciągnął strzelbę i przystawił mi ją do głowy i strzelił. Co ciekawe przez parę sekund jeszcze wszystko widziałem wyraźnie a dopiero po chwili ujrzałem ciemność.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Upadły(D.F) 13.01.2017
    Racja nie ufaj psychopacie ^^ Cokolwiek zrobisz i tak zabije heh :D Dobry tekst nutka grozy i albo mi się wydaję albo krótszy niż pozostałe :/ Ale mimo to daję pięć zwiększam do pisania twą chęć :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania