myślą słowem zaniedbaniem

i każdej dzikiej nocy

wyjęte z gardła w zanadrzu

spojrzenie i rzęsy tak ostre

że niebawem wbiją we mnie

spojrzenie wyjęte gardłu z zanadrza

 

i pod powieką

pod wielką i ogromną ciemnością

w której zaczynam się gubić myślą

i błądzę a w błądzeniu tym

pojawia się obraz a za nim kolejny

i w ciemności tej rozciągają się

 

ciała sztywniejsze o świadomość ruchu tkanek

którym próbowałem wyrwać odrobinę siebie

przyłożyć do ucha lub ranny

zasadzić w tym miejscu

w którym wrosłaś we mnie słowami

czynami przewinieniem

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania