myślą słowem zaniedbaniem
i każdej dzikiej nocy
wyjęte z gardła w zanadrzu
spojrzenie i rzęsy tak ostre
że niebawem wbiją we mnie
spojrzenie wyjęte gardłu z zanadrza
i pod powieką
pod wielką i ogromną ciemnością
w której zaczynam się gubić myślą
i błądzę a w błądzeniu tym
pojawia się obraz a za nim kolejny
i w ciemności tej rozciągają się
ciała sztywniejsze o świadomość ruchu tkanek
którym próbowałem wyrwać odrobinę siebie
przyłożyć do ucha lub ranny
zasadzić w tym miejscu
w którym wrosłaś we mnie słowami
czynami przewinieniem
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania