betti ja Cie nigdy nie przestałem lubić, tylko czasem drażni mnie Twoje podejście do ludzi, do mnie też, ale to nie przysłania mi oczu, jak ktoś dobrze napisze to oceniam tekst nie utarczki słowne. Tak jak Ty wierzysz w sens tego co robisz, ja wierzę że kiedyś będziesz krytykować na chłodno, bez prywatnych wycieczek, wierzę, że zrozumiesz,że taki sposób jest bardziej konstruktywny. Wiersz moim zdaniem bardzo dobry, mimo, że nie ze średniowiecza :)
Maurycy, gdybym nie zaczęła mocno Ciebie przyciskać, to nigdy nie spróbowałbyś pisać współcześnie. Nie pomagały prośby, groźby... Tonący brzytwy się chwyta.
betti nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo się mylisz. Wiersze do których się przyczepiłaś o formę były, są moimi starymi wierszami z szuflady. Nie chciałem tego mówić, bo uznałem, że każdy kto ma pojęcie o wierszach dostrzeże w nich coś więcej niż tylko jak są zapisane. Ty z Neurotykiem niestety tylko śmiech i szyderstwo. Ale spoko, jak to powiedział Neuro, wstawiam teksty muszę się liczyć z również z takim podejściem. Niech więc tak będzie.
betti to, że ktoś "wszystko lubi' to nie do końca jest złe. Są osoby, które wszystko krytykują, musi być równowaga z tego wynika. Ja się zawsze staram coś pozytywnego w nieudanych tekstach, i o tym mówię, przeplatając to co mnie razi. Jeśli jest coś dobrego w tekście, warto to wskazać, i poradzić aby autor próbował płynąć w tym kierunku.
Maurycy, chwaliłeś wszystko jak leci, dopiero od niedawna zaczynasz pomagać. To dobrze, lepiej później niż wcale... bo nie pomaga się pustym chwaleniem, a tylko szkodzi. Sam wiesz, że nie warto się starać, kiedy coś jest na 5.
Maurycy ja też mam wiersze w szufladzie, wyjmuję je i lecą do poprawy... Widzisz, Ty też się mylisz. Nie pomyślałeś, że skoro się czepiam, to coś widzę w tych wierszach...
ja nie mam zamiaru poprawiać czegoś, co zapisałem w specyficznej sytuacji emocjonalnej, w innym czasie i miejscu, innym życiu innej rzeczywistości. Poprawianie tego było by dla mnie jak kłamanie sobie samemu w oczy. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję.
Maurycy Lesniewski i to jest błąd. Wierszy nie powinno się wstawiać od razu po napisaniu, tylko odczekać dzień lub dwa i spojrzeć ponownie chłodnym okiem, bowiem emocje przesłaniają logikę. Wtedy też można poprawiać do woli. Emocje pozostają te same, doskonali się tylko warsztat.
Już pierwszy wers widziałam oczami wyobraźni – przyszła matka, rozwalona w fotelu z butelką wódki w jednej ręce i papierosem w drugiej, na stole karty do pokera i rozsypany koks. Pod cienką, nocną koszulę, zarysowuje się już wyraźne uwypuklenie. Druga zwrotka nie pozostawiła mi już wątpliwości, przemknęło mi przez myśl, że w tym wypadku inkubator został użyty nieco metaforycznie, jako określenie matczynego łona.
Cały wiersz jest straszliwie smutny, przesiąknięty takim dziecięcym żalem do świata, co jest jeszcze bardziej poruszające. Niewinna, nigdy nienarodzona istota, zadaje nieme pytania ludziom, których nigdy nie spotka, a jednak znaczyli coś przez te kilka godzin, może dni jej życia. I pozostawili piętno na umyśle, sercu, duszy. Tekst pozostawił mi wiele pytań i wątpliwości, zaczęłam się w sumie zastanawiać, czy może nie jest tak naprawdę, że zmarli są do końca wieczności (?) zamknięci w klatce ze wspomnień i myśli, bez możliwości poruszenia się, odezwania, otworzenia oczu.
betti to co ja uważam, zostawię dla siebie, ale że kogoś pochwaliłaś i to w taki sposób, wygląda mi na fałsz. Będę Cię obserwować i zobaczę, na jak długo starczy Ci sił być tak milutką. ;)
Życzę Tobie, sobie i innym, abym się myliła co do Ciebie, bo teraz jest przyjemnie i pożytecznie dla wszystkich.
Violet zawsze jestem miła, dopóki ktoś nie zaatakuje mnie w chamski sposób, szkoda, że tego nie zaobserwowałaś... wielka szkoda. Obserwuj, chociaż nie sądzę, że kiedykolwiek mnie poznasz...
betti żeby mieć szansę na takiego mężczyzną trzeba być kobietą nie tylko fizycznie. Nigdy takiego nie znajdziesz i żadne francuskie wierszyki Ci nie pomogą... ale żeby to zrozumieć trzeba posiadać jakieś uczucia wyższe.
betti dlatego jesteś sfrustrowaną, zgorzkniałą kobicinką szukającą ukojenia w odrealnionych metaforach, a to narzucanie się każdemu mężczyźnie na stronie, który okaże Ci jakikolwiek ciepły odruch jest smutne.
Violet rozbawiłaś mnie do łez... najbardziej chyba podobają mi się w Twoim wywodzie odrealnione metafory - zasmucę Cię, bo one są bardzo proste, o ile ktoś ma pojęcie o poezji.
A teraz poproszę panów, którym to niby się narzucam o potwierdzenie.
betti straszliwie mi się narzuca: podpowiada, co można zmienić w wierszu, ostatnio coś za często chwali, ale chyba zaczynam moją grafomanię ulepszać, więc stąd to to. Nie daje mi spokoju, bo albo sugeruje, ze coś mógłbym usunąć, że bez czegoś lepiej brzmi - okropna męcząca kobita :)
betti nie przyznają się, bo to obciach. Kończę z Tobą rozmowę, bo już odreagowałam, wyżyłam się, uspokoiłam i mogę miło pogadać z normalnymi osobami. Dzięki, ale teraz już pani podziękuję.
Maurycy Lesniewski życie bywa nawet brutalne i też trzeba się nauczyć z tym żyć, choć to niełatwe. Wybacz, ale nie będę dłużej pisała, bo jeszcze ktoś pomyśli, że się narzucam...
Ciepły inkubator, gdy wracając z lekcji
przygryzałaś ołówek z myślą o harcerzu
z siódmego pokoju. Lecz wątpię, że o mnie
piszesz cienkimi wargami. Za wcześnie
podnosić parki na wysokość wierzb,
chociaż ty już tam jesteś, ze swoimi
włosami i śnieżnym uśmiechem.
Chciałabyś tam gościnnie usiąść,
nie wydarta pośpiesznie burzy,
może taka, po której przeszedł
zacinający wiatr, a nawet kamienie,
lecz nie porzucona jak papier,
ostatnia słodycz, ani jak marzenie
– że kiedyś się ziści. Chodźmy pod most,
by zobaczyć budzące się łabędzie.
Nie przepadam za Tobą i dobrze o tym wiesz, ale przyznam, że ostatnie trzy wersy aka ostatnia strofa mnie ujęła i chyba najbardziej przykuła moją uwagę w Twoim wierszu. Poza tym, sens oraz wydźwięk do mnie trafia, więc generalnie ten utwór kojarzy mi się zdecydowanie pozytywnie.
betti ja Twoich nauk nie potrzebuję. Poza tym, zbyt mocno cenisz swoje umiejętności, które serio są przeciętne. Kiedyś to zauważysz. Byleby nie za późno, bo swoim zachowaniem odwracasz od siebie wszystkich ludzi.
Jak nadal będziesz nosić wyżej tyłek od głowy, to nawet Ci zdolni się Tobą nie zainteresują. Jak dla mnie, jesteś przeciętna. Tyle w tym temacie. Kończę. Pozdrawiam.
Trafiłam tu bardziej przypadkiem wczoraj, ale nie bardzo miałam cokolwiek do powiedzenia. W gruncie rzeczy nie znam się na poezji, nawet jej nie czytam, z współczesną chyba już całkiem nie miałam do czynienia. No ale skoro nie czytam, to nie mogę też powiedzieć, czy ją lubię, czy nie. Natomiast Twój wiersz z jakichś nieokreślonych powodów przypadł mi do gustu, chociaż może lepiej pasowałoby tu powiedzieć, że zainteresował mnie. Pomyślałam więc sobie, że trochę dziś tak podumam, skoro mój nastrój temu sprzyja, a Tobie to nie zaszkodzi, najwyżej coś sobie tam pomyślisz albo zignorujesz.
Jakoś tak na początku w ogóle nie mogłam sobie tego wszystkiego poukładać (chociaż chyba dalej nie mogę, bo na to trzeba trochę więcej rozumu). Na pewno łatwiej jest najpierw przyjrzeć się warstwie dosłownej i od tego też zaczęłam. Później moją uwagę zaczęły przyciągać poszczególne strofy, najpierw ostatnia, później druga, w końcu pomyślałam o tytule i naszły mnie takie niezbyt pozytywne refleksje, które właściwie odnoszą się do człowieka i jego relacji z otoczeniem, zwłaszcza tym najbliższym. Jako dziecko każdy jest taką białą kartką, której jeszcze nikt nie zużył, jest otwarte na świat i pragnie chłonąć go, poznawać, zdobywać. Jest ciekawe wszystkiego, co go otacza, gotowe marzyć. Jest wolne. Problem w tym, że świat nie pozwala takim pozostać. Trzeba stłamsić duszę marzyciela i idealisty i dostosować się do norm, jakie wyznacza społeczeństwo, stać się szarym człowiekiem, który będzie potrafił o siebie zadbać. O siebie, a w przyszłości może o innych. Z tym właśnie kojarzyło mi się to zabijanie i inkubator. No i wszystko byłoby prawie że dosłownie, tylko później są te wyroki... Ale tak naprawdę każdy na swojej drodze spotyka kolejnych ludzi i rzeczywiście pozostawia po sobie jakiś ślad. Każdy na siebie w jakiś sposób oddziałuje. A co gdyby taki człowiek, który jeszcze się nie ,,dostosował" i byłby takim niepoprawnym optymistą, marzycielem i idealistą? Czy zostawiając na innych swój ślad, nie stanowiłby zagrożenia dla tych wyuczonych schematów? Może udałoby mu się zarazić kogoś swoim sposobem myślenia, może wzbudziłby promyk zazdrości albo nawet prostej chwili zastanowienia, krótkiej refleksji... To mogłoby go zmienić. No i ostatnia strofa, od której zaczynałam. Skojarzyła mi się z lękiem przed życiem w tak wykreowanym świecie w momencie, kiedy ta ,,natura dziecka" jest stłamszona. Bo w końcu trzeba nauczyć się żyć swoim życiem, podejmować decyzje, dokonywać wyborów, ale nadchodzi ten czas, kiedy nikt nie podpowie, co należy zrobić. Trzeba nauczyć się oddychać bez pomocy i przeć do przodu. Zresztą, sam respirator przywodzi na myśl, można by powiedzieć, koniec życia. Nie dosłownie, ale po prostu podpina się go do umierających, czyli cały wiersz, przez pryzmat tej warstwy dosłownej, dotyczyłby całego życia człowieka i prowadziłby do wniosku, że nawet na końcu tego życia nie jest się w pełni wolnym, w pełni spokojnym, w pełni szczęśliwym. Sam tytułowy bezdech mógłby oznaczać to pewnego rodzaju zniewolenie, którym nie można czerpać z życia wszystkiego, co ono daje.
No dobra, wystarczy tego gadania. Interpretacja pewnie taka sobie, można by spojrzeć na to pod innym kątem, ale dla mnie istotne jest to, że jednak skłoniłaś mnie swoim utworem do zastanowienia. Każdy w końcu wyciąga z wierszy to, co w nich wartościowego zobaczy. Osobiście zawsze je traktowałam trochę jak zagadkę logiczną, tyle że z innym skutkiem, bo odpowiedzi jest więcej niż zero albo jeden. Cóż, mam więc tylko nadzieję, że nie zanudziłam Cię swoim mało odkrywczym wywodem, i zostawiam 5.
Bardzo rzadko ktoś zadaje sobie trud tak dogłębnej analizy... jestem pod wielkim wrażeniem i cieszę się jak dziecko, bo to dla autora najlepsza zapłata za cały trud tworzenia... bardzo Ci dziękuję.
Pozdrawiam serdecznie.elka.
Wiersz jest przejmujący. Krótki, ale naprawdę mocny.
Szczególnie podoba mi się ten fragment:
"Nigdy nie znalazłam domu
chociaż przechodziłam z rąk do rąk
na których pozostawiałam wyroki" - to jest piękna metafora. Niewinność, która zabija.
I końcówka również wzruszająca.
Zbudowałaś obraz maleńkiej bohaterki lirycznej, która od poczęcia była niechciana. Przez wiecznie pijaną matkę, a potem przez kolejnych, wciąż obcych dla małej ludzi.
Ci ludzie porzucali ją, czując na ustach smak przekleństwa, chociaż wiedzieli, że splami im to ręce krwią.
Dlatego mała boi się żyć - żyć normalnie, mając w pamięci rozdane wyroki i sama zresztą będąc pod wpływem takowego.
Dziękuję Ci betti za ten wiersz. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Pięć, oczywiście.
betti; powinnaś teraz odsłonić tajemnicę tych kilku bardzo prostych wersów. Bez metaforyki, która podobno taka naj, a tutaj ni chuja - kroniki policyjne. Pzdr.
Odkąd w szkole kazano czytać i interpretować wiersze według schematu - znielubiłam je. Potem miałam krótki epizod, że sama pisałam, ale to zbyt krótka forma, żeby można było się uzewnętrznić (przynajmniej dla mnie).
Ja tego wiersza nie czuję. Kompletnie. Nie wywołuje we mnie żadnych głębszych uczuć a nawet nie skłania do żadnych refleksji, chociaż powinien, bo noszę w sobie dziecko i powinnam mieć obawy związane ze wszystkim (dosłownie).
I żeby nie wyjść na jakąś straszną, przeczytałam inne Twoje teksty i jest to samo. I nie, nie jestem z kamienia.
Pozdrawiam :)
Wybuchłam śmiechem i oplułam monitor.
Nie słodź sobie.
Ubrałaś coś starego w coś nowego (masz bardzo przestarzały styl, który na siłę próbujesz wrzucić w ramy XXI wieku) i myślisz, że napisałaś dzieło sztuki? A co, mi się nie podoba i to MOJA wina?
Elorence nie napisałam nigdzie, że jestem zszokowana tym, że moje ''dzieło sztuki' nie zrobiło na Tobie wrażenia. Napisałam jedynie, że się nie dziwię... Moja droga krytykę, to ja w swoim życiu porządną przeszłam, więc Twoja nie robi już na mnie wrażenia. Co ja Ci mogę poradzić na fakt, że nic nie odczuwasz... widocznie, nie dla Ciebie to pisane. Niemniej dziękuję za opinię, jest dla mnie ważna,
Pozdrawiam.
Komentarze (100)
Wow. No ja rozumiem animozje, ale jak ktoś dał jeden to chyba że złości
Trochę mroczne...z pewnych względów ode mnie dostajesz 5
Maurycy, ja wiedziałam, że Ty mnie kiedyś polubisz...
betti ale sobie schlebiasz :)
Neurotyk, to jedynie nadzieja, bo co mi poza nią pozostało...
betti ja Cie nigdy nie przestałem lubić, tylko czasem drażni mnie Twoje podejście do ludzi, do mnie też, ale to nie przysłania mi oczu, jak ktoś dobrze napisze to oceniam tekst nie utarczki słowne. Tak jak Ty wierzysz w sens tego co robisz, ja wierzę że kiedyś będziesz krytykować na chłodno, bez prywatnych wycieczek, wierzę, że zrozumiesz,że taki sposób jest bardziej konstruktywny. Wiersz moim zdaniem bardzo dobry, mimo, że nie ze średniowiecza :)
Maurycy, gdybym nie zaczęła mocno Ciebie przyciskać, to nigdy nie spróbowałbyś pisać współcześnie. Nie pomagały prośby, groźby... Tonący brzytwy się chwyta.
betti nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo się mylisz. Wiersze do których się przyczepiłaś o formę były, są moimi starymi wierszami z szuflady. Nie chciałem tego mówić, bo uznałem, że każdy kto ma pojęcie o wierszach dostrzeże w nich coś więcej niż tylko jak są zapisane. Ty z Neurotykiem niestety tylko śmiech i szyderstwo. Ale spoko, jak to powiedział Neuro, wstawiam teksty muszę się liczyć z również z takim podejściem. Niech więc tak będzie.
Maurycy Lesniewski A gdyby nie nasze naciski, betti nie nauczyłaby sie ładnie i przyjemnie komentować, oraz radzić bez zbędnej agresji.
Violet pomogło mi w tym jedynie Twoje wazeliniarstwo...
betti przynajmniej na coś się zdało :)
betti to, że ktoś "wszystko lubi' to nie do końca jest złe. Są osoby, które wszystko krytykują, musi być równowaga z tego wynika. Ja się zawsze staram coś pozytywnego w nieudanych tekstach, i o tym mówię, przeplatając to co mnie razi. Jeśli jest coś dobrego w tekście, warto to wskazać, i poradzić aby autor próbował płynąć w tym kierunku.
Violet to była ironia.
Maurycy, chwaliłeś wszystko jak leci, dopiero od niedawna zaczynasz pomagać. To dobrze, lepiej później niż wcale... bo nie pomaga się pustym chwaleniem, a tylko szkodzi. Sam wiesz, że nie warto się starać, kiedy coś jest na 5.
betti u mnie też ;)
Brawo
Maurycy ja też mam wiersze w szufladzie, wyjmuję je i lecą do poprawy... Widzisz, Ty też się mylisz. Nie pomyślałeś, że skoro się czepiam, to coś widzę w tych wierszach...
ja nie mam zamiaru poprawiać czegoś, co zapisałem w specyficznej sytuacji emocjonalnej, w innym czasie i miejscu, innym życiu innej rzeczywistości. Poprawianie tego było by dla mnie jak kłamanie sobie samemu w oczy. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję.
Maurycy Lesniewski i to jest błąd. Wierszy nie powinno się wstawiać od razu po napisaniu, tylko odczekać dzień lub dwa i spojrzeć ponownie chłodnym okiem, bowiem emocje przesłaniają logikę. Wtedy też można poprawiać do woli. Emocje pozostają te same, doskonali się tylko warsztat.
betti te wiersze w większości przeleżały ponad dziesięć lat, a emocje nie opadły, więc ile trzeba czekać?
Maurycy Lesniewski emocje mają pozostać te same, tylko warsztat przez te dziesięć lat powinien być lepszy, nie uważasz?
betti to moje pierwsze publiczne"występy" . Kiedyś dałaś mi radę abym pisał do szuflady, jak szuflada może wpłynąć na poprawę warsztatu? nie może
Maurycy Lesniewski Jak bardzo się z tym zgadzam
Canulas w sensie z zaprzeczeniem samemu sobie. Przerzucilo komentaz
Maurycy Lesniewski szuflada pomaga w odleżeniu do publikacji, żeby na zimno spojrzeć na tekst. Zrozumiałeś?
betti ty chyba nie czytasz ze zrozumieniem tego co ja piszę. nie będę powtarzał.
Maurycy Lesniewski zapewniam, że czytam.
Pod koniec przeszedł mnie dreszcz. Mam wiele interpretacji, ale pozostawię je dla siebie.
Nieładnie Drżączka... bo ja nie piszę tylko dla siebie. Ciekawa jestem każdej interpretacji...
betti, to pozwól, że się rozpiszę ;)
Drżączka pozwalam... i czekam.
Już pierwszy wers widziałam oczami wyobraźni – przyszła matka, rozwalona w fotelu z butelką wódki w jednej ręce i papierosem w drugiej, na stole karty do pokera i rozsypany koks. Pod cienką, nocną koszulę, zarysowuje się już wyraźne uwypuklenie. Druga zwrotka nie pozostawiła mi już wątpliwości, przemknęło mi przez myśl, że w tym wypadku inkubator został użyty nieco metaforycznie, jako określenie matczynego łona.
Cały wiersz jest straszliwie smutny, przesiąknięty takim dziecięcym żalem do świata, co jest jeszcze bardziej poruszające. Niewinna, nigdy nienarodzona istota, zadaje nieme pytania ludziom, których nigdy nie spotka, a jednak znaczyli coś przez te kilka godzin, może dni jej życia. I pozostawili piętno na umyśle, sercu, duszy. Tekst pozostawił mi wiele pytań i wątpliwości, zaczęłam się w sumie zastanawiać, czy może nie jest tak naprawdę, że zmarli są do końca wieczności (?) zamknięci w klatce ze wspomnień i myśli, bez możliwości poruszenia się, odezwania, otworzenia oczu.
Twoja interpretacja jest piękniejsza niż mój wiersz... dziękuję. Wzruszyłam się na maxa.
betti, nie ma sprawy.
z ilością wazeliny pobiłaś mnie na głowę ;)
Violet dlaczego? Uważasz, że ten wiersz jest słaby?
Violet kocham Cię :)
betti to co ja uważam, zostawię dla siebie, ale że kogoś pochwaliłaś i to w taki sposób, wygląda mi na fałsz. Będę Cię obserwować i zobaczę, na jak długo starczy Ci sił być tak milutką. ;)
Życzę Tobie, sobie i innym, abym się myliła co do Ciebie, bo teraz jest przyjemnie i pożytecznie dla wszystkich.
Maurycy Lesniewski :)
Violet zawsze jestem miła, dopóki ktoś nie zaatakuje mnie w chamski sposób, szkoda, że tego nie zaobserwowałaś... wielka szkoda. Obserwuj, chociaż nie sądzę, że kiedykolwiek mnie poznasz...
Maurycy Lesniewski za co ją kochasz?
betti Ciebie też kocham, ja wszystkich kocham :)
betti nie mam najmniejszego zamiaru Cię poznawać! Nie chce mi się Ciebie znać! Po co! Będę Cię obserwować tylko w ramach eksperymentu.
Maurycy Lesniewski Dobry z Ciebie człowiek :)
Violet powodzenia wobec tego życzę i dobrej nocy.
Maurycy Lesniewski nie chcę faceta, który kocha wszystkie...
betti Ty, zła kobieta jesteś! Ale też Ci życzę!
betti nie każdy facet, który kocha wszystkich zechce cię Betti, ale to akurat dobrze się składa.
Maurycy Lesniewski no i przepadłeś w przedbiegach, powiedz że mnie nie kochasz, to będziesz miał szansę u betti
Violet u mnie szanse maja jedynie faceci z jajami, o ile wiesz, co to znaczy bez uciekania się w zakamarki rynsztoka...
betti żeby mieć szansę na takiego mężczyzną trzeba być kobietą nie tylko fizycznie. Nigdy takiego nie znajdziesz i żadne francuskie wierszyki Ci nie pomogą... ale żeby to zrozumieć trzeba posiadać jakieś uczucia wyższe.
Violet nie znasz się na facetach, wazelina szybko ich nudzi...
betti u mnie nie mają szans kobiety jak Ty, co nie przeszkadza mi ich kochać, Nie wiem czy potrafisz to pojąć, ale tak jest.
betti dlatego jesteś sfrustrowaną, zgorzkniałą kobicinką szukającą ukojenia w odrealnionych metaforach, a to narzucanie się każdemu mężczyźnie na stronie, który okaże Ci jakikolwiek ciepły odruch jest smutne.
Maurycy Lesniewski nawet nie wiesz jak ja się z tego cieszę, o ile potrafisz to pojąć...
Violet rozbawiłaś mnie do łez... najbardziej chyba podobają mi się w Twoim wywodzie odrealnione metafory - zasmucę Cię, bo one są bardzo proste, o ile ktoś ma pojęcie o poezji.
A teraz poproszę panów, którym to niby się narzucam o potwierdzenie.
betti nie potrafię tego pojąć, ale myślę, że z czasem nauczę się z tym żyć, choć to nie będzie łatwe:)
betti straszliwie mi się narzuca: podpowiada, co można zmienić w wierszu, ostatnio coś za często chwali, ale chyba zaczynam moją grafomanię ulepszać, więc stąd to to. Nie daje mi spokoju, bo albo sugeruje, ze coś mógłbym usunąć, że bez czegoś lepiej brzmi - okropna męcząca kobita :)
betti nie przyznają się, bo to obciach. Kończę z Tobą rozmowę, bo już odreagowałam, wyżyłam się, uspokoiłam i mogę miło pogadać z normalnymi osobami. Dzięki, ale teraz już pani podziękuję.
Neurotyk I jest pierwszy. Miłego wieczoru i poprawiania...
Maurycy Lesniewski życie bywa nawet brutalne i też trzeba się nauczyć z tym żyć, choć to niełatwe. Wybacz, ale nie będę dłużej pisała, bo jeszcze ktoś pomyśli, że się narzucam...
ja się żegnam, idę spać. Wszystkim dobrej nocy życzę. Violet tobie specjalnie dobrej :)
Ironia, rzecz jasna :)
Maurycy Lesniewski wzajemnie, spokojnej nocki :)
Neurotyk, to ja już przestaję, bo chyba nieświadomie weszłam w czyjeś plany.... od dzisiaj piszę 5, albo 1.
betti NIE! Jak napiszesz mi 5 albo 1 nie znam Cię.
Neurotyk ale Violet jest zazdrosna - szkoda dziewczyny.
betti o tu jest pies pochowany...
Neurotyk razem z budą, niestety.
Moja intetpretacja nie jest tak doslowna.
Neurotyk, a jaka jest Twoja?
betti taka:
Ciepły inkubator, gdy wracając z lekcji
przygryzałaś ołówek z myślą o harcerzu
z siódmego pokoju. Lecz wątpię, że o mnie
piszesz cienkimi wargami. Za wcześnie
podnosić parki na wysokość wierzb,
chociaż ty już tam jesteś, ze swoimi
włosami i śnieżnym uśmiechem.
Chciałabyś tam gościnnie usiąść,
nie wydarta pośpiesznie burzy,
może taka, po której przeszedł
zacinający wiatr, a nawet kamienie,
lecz nie porzucona jak papier,
ostatnia słodycz, ani jak marzenie
– że kiedyś się ziści. Chodźmy pod most,
by zobaczyć budzące się łabędzie.
Chyba jestem dzisiaj za bardzo wrażliwa na dotyk... piękne to, opublikuj proszę.
Niech Ci będzie :)
Neurotyk czy ja się Tobie narzucam?
betti, jesteś moją wybawicielką, wyprowadziłaś mnie z niewoli egipskiej, jaką jest Opowi :)
Neurotyk i Betti opowiem wam bajkę O wężu..... ssssssss ać i skończy się wasza niewola.
betinka piękne zakończenia dnia... gratuluję!
Nie przepadam za Tobą i dobrze o tym wiesz, ale przyznam, że ostatnie trzy wersy aka ostatnia strofa mnie ujęła i chyba najbardziej przykuła moją uwagę w Twoim wierszu. Poza tym, sens oraz wydźwięk do mnie trafia, więc generalnie ten utwór kojarzy mi się zdecydowanie pozytywnie.
Ja na Twoim miejscu, przepadałabym za mną, bo kto zechce uczyć tak niepokorną nowicjuszkę i to bezinteresownie. Pomyśl o tym...
betti ja Twoich nauk nie potrzebuję. Poza tym, zbyt mocno cenisz swoje umiejętności, które serio są przeciętne. Kiedyś to zauważysz. Byleby nie za późno, bo swoim zachowaniem odwracasz od siebie wszystkich ludzi.
Mała Brunetka wystarczy mi, kiedy przyciągnę zdolnych...
Jak nadal będziesz nosić wyżej tyłek od głowy, to nawet Ci zdolni się Tobą nie zainteresują. Jak dla mnie, jesteś przeciętna. Tyle w tym temacie. Kończę. Pozdrawiam.
Ci zdolni wykorzystają mnie maksymalnie... i pójdą dalej. Czasami może tu wpadną, zobaczyć gdzie by skończyli. To dobre dla równowagi.
Trafiłam tu bardziej przypadkiem wczoraj, ale nie bardzo miałam cokolwiek do powiedzenia. W gruncie rzeczy nie znam się na poezji, nawet jej nie czytam, z współczesną chyba już całkiem nie miałam do czynienia. No ale skoro nie czytam, to nie mogę też powiedzieć, czy ją lubię, czy nie. Natomiast Twój wiersz z jakichś nieokreślonych powodów przypadł mi do gustu, chociaż może lepiej pasowałoby tu powiedzieć, że zainteresował mnie. Pomyślałam więc sobie, że trochę dziś tak podumam, skoro mój nastrój temu sprzyja, a Tobie to nie zaszkodzi, najwyżej coś sobie tam pomyślisz albo zignorujesz.
Jakoś tak na początku w ogóle nie mogłam sobie tego wszystkiego poukładać (chociaż chyba dalej nie mogę, bo na to trzeba trochę więcej rozumu). Na pewno łatwiej jest najpierw przyjrzeć się warstwie dosłownej i od tego też zaczęłam. Później moją uwagę zaczęły przyciągać poszczególne strofy, najpierw ostatnia, później druga, w końcu pomyślałam o tytule i naszły mnie takie niezbyt pozytywne refleksje, które właściwie odnoszą się do człowieka i jego relacji z otoczeniem, zwłaszcza tym najbliższym. Jako dziecko każdy jest taką białą kartką, której jeszcze nikt nie zużył, jest otwarte na świat i pragnie chłonąć go, poznawać, zdobywać. Jest ciekawe wszystkiego, co go otacza, gotowe marzyć. Jest wolne. Problem w tym, że świat nie pozwala takim pozostać. Trzeba stłamsić duszę marzyciela i idealisty i dostosować się do norm, jakie wyznacza społeczeństwo, stać się szarym człowiekiem, który będzie potrafił o siebie zadbać. O siebie, a w przyszłości może o innych. Z tym właśnie kojarzyło mi się to zabijanie i inkubator. No i wszystko byłoby prawie że dosłownie, tylko później są te wyroki... Ale tak naprawdę każdy na swojej drodze spotyka kolejnych ludzi i rzeczywiście pozostawia po sobie jakiś ślad. Każdy na siebie w jakiś sposób oddziałuje. A co gdyby taki człowiek, który jeszcze się nie ,,dostosował" i byłby takim niepoprawnym optymistą, marzycielem i idealistą? Czy zostawiając na innych swój ślad, nie stanowiłby zagrożenia dla tych wyuczonych schematów? Może udałoby mu się zarazić kogoś swoim sposobem myślenia, może wzbudziłby promyk zazdrości albo nawet prostej chwili zastanowienia, krótkiej refleksji... To mogłoby go zmienić. No i ostatnia strofa, od której zaczynałam. Skojarzyła mi się z lękiem przed życiem w tak wykreowanym świecie w momencie, kiedy ta ,,natura dziecka" jest stłamszona. Bo w końcu trzeba nauczyć się żyć swoim życiem, podejmować decyzje, dokonywać wyborów, ale nadchodzi ten czas, kiedy nikt nie podpowie, co należy zrobić. Trzeba nauczyć się oddychać bez pomocy i przeć do przodu. Zresztą, sam respirator przywodzi na myśl, można by powiedzieć, koniec życia. Nie dosłownie, ale po prostu podpina się go do umierających, czyli cały wiersz, przez pryzmat tej warstwy dosłownej, dotyczyłby całego życia człowieka i prowadziłby do wniosku, że nawet na końcu tego życia nie jest się w pełni wolnym, w pełni spokojnym, w pełni szczęśliwym. Sam tytułowy bezdech mógłby oznaczać to pewnego rodzaju zniewolenie, którym nie można czerpać z życia wszystkiego, co ono daje.
No dobra, wystarczy tego gadania. Interpretacja pewnie taka sobie, można by spojrzeć na to pod innym kątem, ale dla mnie istotne jest to, że jednak skłoniłaś mnie swoim utworem do zastanowienia. Każdy w końcu wyciąga z wierszy to, co w nich wartościowego zobaczy. Osobiście zawsze je traktowałam trochę jak zagadkę logiczną, tyle że z innym skutkiem, bo odpowiedzi jest więcej niż zero albo jeden. Cóż, mam więc tylko nadzieję, że nie zanudziłam Cię swoim mało odkrywczym wywodem, i zostawiam 5.
Bardzo rzadko ktoś zadaje sobie trud tak dogłębnej analizy... jestem pod wielkim wrażeniem i cieszę się jak dziecko, bo to dla autora najlepsza zapłata za cały trud tworzenia... bardzo Ci dziękuję.
Pozdrawiam serdecznie.elka.
Wiersz jest przejmujący. Krótki, ale naprawdę mocny.
Szczególnie podoba mi się ten fragment:
"Nigdy nie znalazłam domu
chociaż przechodziłam z rąk do rąk
na których pozostawiałam wyroki" - to jest piękna metafora. Niewinność, która zabija.
I końcówka również wzruszająca.
Zbudowałaś obraz maleńkiej bohaterki lirycznej, która od poczęcia była niechciana. Przez wiecznie pijaną matkę, a potem przez kolejnych, wciąż obcych dla małej ludzi.
Ci ludzie porzucali ją, czując na ustach smak przekleństwa, chociaż wiedzieli, że splami im to ręce krwią.
Dlatego mała boi się żyć - żyć normalnie, mając w pamięci rozdane wyroki i sama zresztą będąc pod wpływem takowego.
Dziękuję Ci betti za ten wiersz. Na pewno jeszcze do niego wrócę. Pięć, oczywiście.
Dziewczyny, sprawiłyście, że się popłakałam... ja taka ''twarda''... dziękuję stokrotnie.
betti; powinnaś teraz odsłonić tajemnicę tych kilku bardzo prostych wersów. Bez metaforyki, która podobno taka naj, a tutaj ni chuja - kroniki policyjne. Pzdr.
Freya obciagaj proboszczowi
Neurotyk; nie jestem ministrantem, a twgl. to chyba masz doświadczenie w tej dziedzinie, ale nie jestem zazdrosną osobą. ;)
Freya dzięki. Potrzebne mi to było dla równowagi... niczego nie wyjaśnię, to już nie mój wiersz, teraz należy do czytelników...
Pozdrawiam.
Odkąd w szkole kazano czytać i interpretować wiersze według schematu - znielubiłam je. Potem miałam krótki epizod, że sama pisałam, ale to zbyt krótka forma, żeby można było się uzewnętrznić (przynajmniej dla mnie).
Ja tego wiersza nie czuję. Kompletnie. Nie wywołuje we mnie żadnych głębszych uczuć a nawet nie skłania do żadnych refleksji, chociaż powinien, bo noszę w sobie dziecko i powinnam mieć obawy związane ze wszystkim (dosłownie).
I żeby nie wyjść na jakąś straszną, przeczytałam inne Twoje teksty i jest to samo. I nie, nie jestem z kamienia.
Pozdrawiam :)
Może lubisz, kiedy pisze się dosłownie i wszystko wyjaśnia zamiast ubierać w metafory, przy których trzeba myśleć...
Wybuchłam śmiechem i oplułam monitor.
Nie słodź sobie.
Ubrałaś coś starego w coś nowego (masz bardzo przestarzały styl, który na siłę próbujesz wrzucić w ramy XXI wieku) i myślisz, że napisałaś dzieło sztuki? A co, mi się nie podoba i to MOJA wina?
Elorence wiadomo, każdy ma prawo do swojego zdania :))
Mała Brunetka masz rację, ale przyjąć krytykę też trzeba potrafić :)
Elorence wiadoma sprawa! :)
Elorence nie napisałam nigdzie, że jestem zszokowana tym, że moje ''dzieło sztuki' nie zrobiło na Tobie wrażenia. Napisałam jedynie, że się nie dziwię... Moja droga krytykę, to ja w swoim życiu porządną przeszłam, więc Twoja nie robi już na mnie wrażenia. Co ja Ci mogę poradzić na fakt, że nic nie odczuwasz... widocznie, nie dla Ciebie to pisane. Niemniej dziękuję za opinię, jest dla mnie ważna,
Pozdrawiam.
Zbyt prosto. Na pierwszy rzut oka. Zbyt dosłownie, przy pierwszym przeczytaniu. Taki kopniak w brzuch, ale to o to chodzi...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania