Na dzień świętego Antoniego
Modli się czasem do świętego Antoniego o dobrego męża. Staje w kruchcie kościoła i wzdycha do figury w brązowej szacie. Błyszcząca od dymu i wosku twarz uśmiecha się łagodnie w ciemności, nie obiecując poprawy.
O dobrą żonę modli się tam ktoś jeszcze do świętego Józefa.
Zimą proboszcz u drzwi każe powiesić kotary, więc szarpią się co rusz z sobą i zasłoną w ciemnym przedsionku kościoła.
Kiedy dają na zapowiedzi, dowiadują się, że to biedaczyna z Asyżu, nie Święty z Padwy ani Józef wysłuchał ich modlitw w ciemnej kruchcie kościoła.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania