Na fali
-Załóż bluzę ode mnie, Boss, i wyobraź sobie, że Cię przytulam... Poleciało SMS-em.
Tyle kilometrów odległości, aaaa, leci bliskość ponad czasem i dystansem. Nikt w całym moim życiu nie zagrał mi na duszy tak jak On. Zaczęło się całkiem nieporadnie. Całkowity zbieg okoliczności. On stał i patrzył. Ja pomyślałam: „Co za głoopek!”. Tylko w tym spojrzeniu w oczy było tyle spokoju po horyzont i zaufania bez pokrywki, na wieki wieków poznania. Bez słowa, bez deklaracji, z zamkniętymi oczami lecisz na fali. Czuć tam bardzo głęboko, całą sobą! No i ten feeling, że całe życie skądś go znasz...
Kiedyś powiedział, że jestem jak jego mama, bo martwię się na zapas. On tyle takich smaczków mi naopowiadał, że chyba sam nie słucha siebie, co od lat do mnie plecie. I tak sobie patrzę ze śmiechem na te nasze perypetie.
Boss jest starszy chyba z pięć lat ode mnie. Podejrzewam, że pomyślał, że jestem o jakieś dziesięć lat młodsza od niego, gdy zapytał:
– Czy ma zaryzykować?
Ja grzeczna i koleżeńska, a on jak gumka z majtek wyskakuje, pytając mnie – jako mąż i ojciec wtedy – o swoje ryzyko! Ejjjj, to były przeboje, gdy leci, że obiecał sobie, że nie odpisze, a jednak napisał. I ja, żeby choć joosz napisał...Co myśmy nawyprawiali to tylko sam Pan Bóg wie :)
Komentarze (1)
A znasz ten dawny wierszyk?
Jako mąż i jako nie mąż
Był sprawcą wielu ciąż.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania