Na gorsze zmiana
A gdy będę już umierać
Weź w ramiona mnie raz jeszcze
Zanim dech ostatni wydam
W porywistym życia wietrze
Gdybym znała cię ciut wcześniej
Los nie sprzężył by mnie strachem
Czemu dziś w obliczu śmierci
Jest nieważne to i błahe?
Czy mnie ściągniesz z szubienicy
Czy we wrzącej znajdziesz wannie
Złamiesz w pół żyletkę która
Żyły pochlastała skrajnie
Zemścisz się na losie podłym?
W niebogłosy będziesz wołać?
Jak to w świecie szaro-burym
Anioł zdołał niepodołać...
Piękne czasy romantyzmu
Uleciały niczym dym
Wszystko co z nich dziś zostało
To niemrawy, krzywy rym
Miałam przecież kochać wiecznie
I bliskości pragnąć stale
Czas pokazał iż ta wizja
Była trwała jak korale
Wbrew pozorom byle jakie
Z plastikowych, zwykłych kulek
I najcieńszej w świecie nici
Którą w palcach ściskasz czule
Pękną miły jak ma dusza
I rozsypią w mgnieniu oka
Czas pokazał mi iż miłość
To najgorsza z suk wywłoka
Egzystencja dusze brudzi
Smutek szalę zła przechyla
Czemu w życiu byle jakim
Śmierć efektem jest motyla?
Chciałabym cię mieć na wieczno
Patrzeć w oczy niczym w gwiazdy
Żeby wodą wprost z kałuży
Nas pryskały stare Mazdy
Czemuś ty się zła godzino
Mieszasz z falą chorej nudy?
I na każdym życia kroku
Zrzucasz na nas wszelkie brudy?
Czemu przeżyć żeś nie mogła
Kiedy kochać tak umiałam
Przeminęłaś z letnim wiatrem
Ja w miłości się poddałam...
Komentarze (2)
Prawdziwe i smutne:(
Nudą wieje ten dramat... i jeszcze Szymborską w ten dramat wciągnięto.
O matko i córko!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania