Na granicy ciszy
Na granicy ciszy, gdzie myśl jest echem,
rodzą się pytania bez ciężaru odpowiedzi.
Czym jest czas, gdy serce przestaje go czuć,
a chwile płyną jak liście w rzece bez celu?
Tam, gdzie noc nie znika z nadejściem dnia,
świadomość staje się lustrem bez odbicia.
Czy jestem sobą, czy tylko snem we śnie,
który ktoś śnił, zapomniał — i już mnie nie ma?
Każde słowo niesie cień — to, co niepowiedziane.
Czy milczenie to mądrość, czy tylko strach?
A jeśli dusza to tylko szept wieczności,
to po co krzyczeć w życie, które przemija?
Choć niebo milczy, ja pytam — bez końca.
W tej ciszy tkwi sens. Albo złudzenie.
Ale póki myśl tańczy wśród niewiadomych,
jestem — i to wystarczy.
Komentarze (2)
Piękne i skłaniające do refleksji. Jeśli miałbym – co robię dość nałogowo, – powiedzieć o swoich skojarzeniach, wskazałbym poezję Karola Wojtyły, która zresztą jest dla mnie ważna. Bardzo możliwe, że to przypadek, ale dostrzegam tu pewne wspólne motywy, choć odmienne style.
Możliwe że tak
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania