Na granicy oddechów
Na granicy oddechów –
dolina rozpościera się jak rozedrgane serce,
które nie wie, czy kochać czy płakać,
bo każdy szczyt pachnie utraconą nadzieją.
Mgła spływa po wierzchołkach wrażeń,
jak łza, której nie sposób zatrzymać,
rozlewając w ciszy niewysłowione tęsknoty
za dotykiem słońca w skrzyżowanych dłoniach.
Dunajec śpiewa o zapomnianych słowach,
każda fala to drżenie duszy,
a jeziora rozkwitają wspomnieniami
jak rany, które ból przemieniają w perły.
Tu kamień oddycha echem modlitw,
uśpionych w mchu i twardym spojrzeniu drzew,
które zbierają nasze westchnienia
i noszą je ponad powiewem jodeł.
Nocą wzgórza stają się lustrem łez,
w którym toną odległe marzenia,
aż rozbłyskują iskrami –
roztrzaskane, ale wciąż nieśmiertelne.
Spacerujesz ścieżką niewypowiedzianych emocji,
a każda kropla rosy to list miłosny
pisany przez wiatr na pergaminie traw,
który tęskni do twojego oddechu.
Pogórze – żywa rzeźba uczuć,
co ugina się pod ciężarem dobrych i złych dni,
lecz nigdy nie łamie się pod naporem pamięci,
bo każdy kamień nosi w sobie cząstkę twojego serca.
I kiedy stajesz nad brzegiem zalewu,
wszystkie twoje łzy łączą się z wodą,
tworząc bezkres, w którym odnajdujesz dom
– tam, gdzie ból i ukojenie stają się jednym.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania