Na mokradłach mojej duszy

Wiał zimny, złowrogi wiatr

Zapadałam się powoli

 

W ciemne otchłanie

Nieskończoności

A On patrzył…

 

Tylko patrzył…

 

Co jakiś czas

Ponaglając zbłąkane chmury

Samotności

 

Żegnałam ulatujące wspomnienia

Ich smutne oczy mrugały

Rozczarowaniem

 

Co dalej…

 

Zadałam pytanie kolejnym podmuchom

 

Odległa galaktyka jedynie westchnęła

Obojętnie

 

Wskazując niepodważalny werdykt

Zmroku

 

Niemy krzyk rozdymał nozdrza

Bezsilności

 

Perwersyjna potrzeba bliskości

Konała w silnych ramionach egoizmu

Nie…

 

… Niestety nie mojego ...

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Na jedynki to według mnie nie zasługuje ten wiersz, chociaż przekaz jest bardziej manifestem niż wierszem.
    Ja bym postawił 3, ale, że nią zgadzam się z jedynkami dam trochę więcej.
    Nie poddawaj się i pisz dalej, w końcu zaskoczysz o co w tym chodzi.
  • Canulas 17.04.2019
    On jest zdublowany, Maurycu
  • Canulas a widzisz... Dobrego koma dałeś pod poprzednim „objawieniem” tego utworu, myślałem podobnie ale nie umiałem tego ubrać w słowa.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania