Na noc
Kiedy w środku pęka coś,
czego nie umiem już poskładać,
mam swój sposób na ciszę -
Zamykam drzwi w swojej głowie
I gaszę wszystkie nazwane rzeczy.
Przychodzi wtedy ktoś bez twarzy,
Siada obok mnie.
I obiecuje kilka godzin bez pamięci.
Nie pyta co się stało,
nie chce znać imion winnych,
po prostu zabiera mi głos.
Za pierwszym razem wystarczyło niewiele.
Później trzeba było oddawać coraz więcej.
Bo cierpienie nauczyło się
Przebijać przez każdą warstwę milczenia.
Zaczęłam więc ścierać siebie mocniej,
Aż nie zostało już prawie nic
pomiędzy mną a pustką.
A rano znajduje pod poduszką,
Kolejny kawałek własnego życia.
Nie pamiętam kiedy go zgubiłam.
Pamiętam tylko,
Że wczoraj znowu nie umiałam zostać sama
ze swoją głową.
I chyba najbardziej przeraża mnie to,
że nie szukam już zapomnienia.
Szukam chwili,
w której nie będę musiała być sobą.
Bo ból nauczył mnie,
że można przeżyć noc,
nie przeżywając jej naprawdę -
A ja coraz mniej wiem,
ile mnie zostanie,
kiedy przestanę się przed nim chować.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania