Na odjazd

Tory w miejscu ustają,

Sumienie jak sztylet się wbija,

Widnieje szansa odkupienia

Prosto przed mymi oczyma.

 

Zieleń tak wokół kołysze

Swe ramiona na zimnym wietrze,

A ja siedzę na ławce,

Patrzę i wdycham powietrze.

 

Oczekując na odjazd,

Który początkiem odmiany,

Ramiona zakładam na siebie,

Obmyślam realne plany.

 

Tak, życie przemija nurtem,

Sumienie w skroń się wbija,

A ma postać rozmyśla:

Jakie błędy za dnia czyniła?

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • ∑oul

    Każdy błąd jest jak nieudane pociągnięcie pędzlem. To co powstanie zawsze można zakryć lub zmienić. Najważniejsze to wiedzieć, co chce się namalować.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania