Na odjazd
Tory w miejscu ustają,
Sumienie jak sztylet się wbija,
Widnieje szansa odkupienia
Prosto przed mymi oczyma.
Zieleń tak wokół kołysze
Swe ramiona na zimnym wietrze,
A ja siedzę na ławce,
Patrzę i wdycham powietrze.
Oczekując na odjazd,
Który początkiem odmiany,
Ramiona zakładam na siebie,
Obmyślam realne plany.
Tak, życie przemija nurtem,
Sumienie w skroń się wbija,
A ma postać rozmyśla:
Jakie błędy za dnia czyniła?
Komentarze (1)
Każdy błąd jest jak nieudane pociągnięcie pędzlem. To co powstanie zawsze można zakryć lub zmienić. Najważniejsze to wiedzieć, co chce się namalować.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania