Na pijanego meża - fraszka po śląsku

(z punktu widzenia męża)

Moja lipsto roztomiła

Nie drzyj zawżdy ryja

Kiej przyda do dom nażgany

ty gibko z gańby zaciągosz gardiny.

Zaprowodź mnie do wyra naszego

I dej mi pospać, nie wkurzej ożartego.

Rano naworz rosołu z kury,

nie dowej mi żodnyj lury.

Potym nie zawracej mi gowy pierdołami,

i nie czaskej talyrzami.

Nie drij pyska i nie ciepej na mnie szmatami,

nie czaskej za głośno garami.

Idź do golaca po nowo wela

Byda mieć spokoj, i fajno frela.

 

(i z punktu widzenia żony)

 

Dzisiej na grubie dajom wypłata,

byda musiec paczec na łożarty pysk dziada.

Przylezie i bydzie capić browarym,

zaleja go wtynczos swoim jadem.

Nie szczimia już tego smrodu i bełkotu

Byda po nim ryczeć jakbych wydzierała łogon kotu.

Ale na nic moje żale i nerwy zszargane

Bo łon i tak legnie w wyro posłane.

Bydzie gnić i chrapać do samego rana

A jak wstanie to kac i ta łeb poczochrana.

Bydzie wołoł – dej rosołu babo, ty pito garbato.

I snuć się bydzie łod izby do konta

zawodzać i marudzić kiej jo się krzątam.

Potym mi wciskoł bydzie piniądz

Cobych se nowo wela zrobiła nie pieniąc.

A co, pewnikiem puda do golaca

Niech i jo z jego gyszynku nie straca.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Lotos 5 miesięcy temu
    To mi wygląda na Łukaszenkę
  • sigma53 5 miesięcy temu
    Tak to mój mąż
  • sigma53 5 miesięcy temu
    chcesz dziada?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania