Na początku jest Myśl
Myślałem, właśnie myślałem
Że przeznaczenie pokonałem
Mrok i Cień
Widziałem i zobaczyłem
Jak brata przyjąłem
Zmęczony byłem
Życiem i staraniem
Lucy przyszedł
Pokazał drogę
Mówił: Pójść z tobą tam mogę
Ścieżka była prosta i krótka
I poszedł straceniec
Lecz osunęła się skalna półka
I żywy trup upadł
Umarł
Ojciec widząc i słysząc
Konanie
Anioła swego ukazał
Uwiązał człeka do niego
I kochania nauczył nowego
Syn który umarły był, ożył
W Anioła patrzył, Boga jakoby zobaczył
Bo czyż ten kto miłować umie
Ojca swego odbijać potrafi skłonnie
Syn się pogubił
Ojca z dziełem pomylił
Zasmucił się syn tą pomyłką
Odszedł,sam bez nikogo
Myślał: Łatwiej będzie
Jeśli podróżować chcę wszędzie
I z kamiennym sercem
Przygody różne miewał
Młody ciałem, stary duchem
Swój gniew na innych wylewał
Ale cóż
Zawsze zostaje nóż
Komentarze (9)
Ogolnie fajnie ale kilka "zinfantylizowań" takich nie namiejscu jest bo chyba to poważna tematyka a tu Lucy i cóż nóż...
Pisane było raczej pod wpływem emocji i jest to raczej historia dziecka wchodzącego w wiek nastoletni który miał nierówno pod sufitem
Dunedain z Północy oj, to ja głupi jestem i na to nie wpadłem... Ale wtedy infantylizacje pasują.
A za myślą wędruje nóż. Miejscami toporne i łopatologiczne, a miejscami całkiem zacne.
Dzięki! Sam raczej jestem amatorem z dolnej półki i cały czas samodoskonalić się muszę
Dunedain z Północy Każdy się uczy - na tym to polega. Chętnie poczytam więcej Twoich rzeczy. Wszystkiego dobrego dla Ciebie :)
Sufjen i Vice versa
słabe raczej
Wiem
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania