Na poddaszu nieba
Dziś byłaś inna – delikatnie niewinna. Dlaczego mi to robisz?
Prosiłem o odrobinę uwagi, ale ta burza, gradobicie i uśmiech,
zabija czas, prosi o jeszcze. Nie potrafię zatrzymać wiatru,
o błyskawicy wiem tylko jedno, że strach, ale to dzisiaj, proszę,
mam zacząć pisać pamiętniki? Tego chcesz?
Wyobraź sobie małego chłopca na poddaszu – strych pachnie smołą,
skrzypią deski, samotność przezwycięża ciekawość. I te malutkie serce,
które wciąż bije. Zobacz co widzą jego oczy, dlaczego zamyka je, by
nie uciec. Dlaczego łapczywie łapie oddech.
Moje życie to wielka gra – o wszystko, czego nie znałem, o wiarę,
że można, o smutek, że nie dosięgnę nieba. Nie śmiej się. Trzeba odwagi,
by wyznać słabość, rozewrzeć ramiona i odsłonić pierś. Uczono mnie –
uwierz w siebie, instynkt pozwoli ci nie upaść, odnaleźć siebie.
Kiedy wyszłaś z łóżka, naga, spocona, pachnąca spermą – pomyślałem,
że mógłby skończyć się świat, głupcy będą się ślinić, kokoty puszyć pióra,
a zwyczajny facet pójdzie się odlać. Byłaś dziś inna.
Komentarze (5)
Jest dobrze, a może nawet lepiej, tylko tym mnie zdrażniłeś... ''Dziś byłaś inna – delikatnie niewinna.'' Po co Ci ten rym?
czy ja wiem, tak mi się zaśpiewało... a tak na poważnie, dzięki za uwagę... jak na razie bez warsztatu, kiedyś, może to wygładzimy..
Właśnie ten rym jest fajny.
Gdzieś kojarzę z jakiejś piosenki.
Nie przepadam za takim stylem narracyjnym w poezji, a;e doceniam kunszt.
Odpycha ta dosłowność na zakończeniu. Mechaniczny akt słowny.
"że mógłby skończyć się świat" - tu mógłby się wiersz skończyć. Kogo obchodzi co myślą w takich momentach inni? Co Twoje to Twoje. Moim zdaniem każdym kolejnym słowem rozmywasz prawdziwą pointę. Powrót do pierwszego zdania na zakończenie niepotrzebny. Nic nie wnosi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania