Na pożegnanie Wojciecha M.

NA POŻEGNANIE WOJCIECHA M.

 

 

Wstałem jak co dzień, wcześnie rano

Dzień był zwyczajny jakich tysiące

Spojrzałem w okno, wciągnąłem kapcie

Za oknem wstało właśnie słońce

 

Piękny dzień będzie – pomyślałem

Ni wiatr ni deszcz nie zmącą tego

Pstryknąłem radio i usłyszałem

Nie ma już z nami Młynarskiego

 

Od czasu gdy pamięcią sięgam

Ty byłeś z nami i poezja twoja

Umiałeś radzić w co się bawić

Lub nam śpiewałeś o kowbojach

 

Kiedyś podałeś nam tak od ręki

Dla tych co w kuchni umieją deczko

Przepis na żurek w formie piosenki

By rozweselić smutne miasteczko

 

Kto nam gdy ciebie tutaj już nie ma

Szybką i ciętą ripostę utnie

Ja się nie zgadzam by cię nie było

Ja się nie zgadzam absolutnie

 

Ty pocieszałeś nas słowami

Że wciąż w zielone jeszcze gramy

Przypominałeś wszystkim ludziom

Że przecież nie ma jak u mamy

 

Umiałeś pytać władzę w dwósłowie

Choć było czasem jak w cyrku lub kinie

Co by tu jeszcze spiepszyć panowie

W państwie co wisi na cienkiej linie

 

Śpiewałeś kiedy budzi się lew

W Polskę idziemy drodzy panowie

A potem tupot białych mew

I tylko wielka pustka w głowie

 

Mógłbym wymieniać tu bez liku

Tematy które poruszyłeś

Dzisiaj dziękuję jednak Bogu

Za to że tutaj z nami byłeś

 

Ufam że jeśli Bóg cię słucha

To się zmiłuje nad swym ludem

I choć nagrabiliśmy sobie

Pozwoli przetrwać jakimś cudem

 

Myślę że życie nam szykuje

Niejedną jeszcze paranoję

Lecz jeśli pamięć w głowie przetrwa

Nadal będziemy robić swoje

 

A gdy najwyższy w swym majestacie

I moją nitkę życia utnie

Wierzę że jeszcze się spotkamy

Wierzę głęboko, absolutnie

 

Marek Kotkiewicz

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Shemore 02.10.2017
    Po przeczytaniu nazwy pomyślałam, że chodzi o Wojciecha Młynarskiego. Bardzo Ci dziękuję, że się nie myliłam.
    Piękny wiersz o pięknym poecie. 5!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania