na ramię...!

siadł na ramieniu pewien motyl.

ciut od niechcenia - do roboty

niczego nie miał w owym czasie,

zatem to ramię muska, głaszcze…

 

siadł na ramieniu? - myśli dziewczę

- zatem jak wiosna jestem jeszcze,

skoro nie sfrunął z tej dzianiny

i skrzydełkami cuda czyni.

 

musnął jej szyję, potem ucho

aż na wierzch wyszły oczy muchom,

które dostrzegły na ramieniu

powód do (no?!) - do zazdroszczenia!

 

bzyknęły forte, że to skandal,

że motyl na ramieniu - wariat!

że winna kiecki nosicielka

i że go więzi (jak?!) na szelkach!

 

że wiedźma, zołza i zaraza,

i że to ramię grzech wyraża.

a motyl - w końcu jest bez winy,

niczym epolet sukienczyny.

 

przez ramię nie zapyli kwiatków -

a zatem panny: achtung! achtung!

szal na ramiona kładźcie bury,

by nie nadleciał motyl z góry,

 

no i nie miział, głaskał, muskał…

(tego nie może zdzierżyć muszka),

więc na to ramię focha strzela.

no ładne kwiatki! jak cholera!

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania