na Słabeusza

sprzedał się tanio bez targu 

za święty spokój w głowie 

za oddech między kłótniami

 

za fałszywe słowa o sobie

przebrane za szacunek

uwierzył w krzywe lustro

 

wdepnął gdzie nie powinien

z brudnymi buciorami

dziurawymi od kompromisów

 

wygiął kręgosłup w pałąk

pod ciężarem moralności

zgubił własne nazwisko

 

skapitulował przed sobą

zgodził się na potakiwanie

i skrył pod maską strachu

 

zamilkł zamiast krzyczeć 

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Grafomanka 2 miesiące temu

    ''sprzedał się tanio bez targu
    za święty spokój w głowie'' - a to świetne, podoba mi się 5

  • Sokrates 2 miesiące temu

    Dobre. Brawo. 5

  • Roma 2 miesiące temu

    Tak pęka. Tak pęknie.

    Bardzo dobry wiersz, widać, że przemyślany.

  • JagVetInte 2 miesiące temu

    Prędzej czy później... Na każdego przyjdzie czas, czas na święty spokój. Za wszelką cenę.

    Nom, dobry tekst.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania