na słonecznej pościeli
liczę na skórze uśmiechy słońca
niebo zamienia się w morze
obłoki płyną niczym żaglowce
przybierając leniwe pozy
nie ma mnie w tej sekundzie
minucie godzinie
poza myślami czas płynie szybko
kiedy ciepło rozlewa się po skórze majem
a oczy nie widzą nic prócz błękitnego
prześcieradła
centymetr nade mną lekki wiatr
daje znać że trzeba wrócić
nawet stara łajba powróci kiedyś do portu
zanim niebo się zamknie
deszczową kotarą
wygładzę pierzaste poduszki
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania