na słonecznej pościeli

liczę na skórze uśmiechy słońca

 

niebo zamienia się w morze

obłoki płyną niczym żaglowce

przybierając leniwe pozy

 

nie ma mnie w tej sekundzie

minucie godzinie

 

poza myślami czas płynie szybko

kiedy ciepło rozlewa się po skórze majem

a oczy nie widzą nic prócz błękitnego

prześcieradła

 

centymetr nade mną lekki wiatr

daje znać że trzeba wrócić

 

nawet stara łajba powróci kiedyś do portu

 

zanim niebo się zamknie

deszczową kotarą

wygładzę pierzaste poduszki

Średnia ocena: 3.1  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates 2 godz. temu
    Można się rozmarzyć a tu nagle straszy deszcz. Dobre zakończenie jak zawsze.
  • Bernadetta12345
    Witaj dziękuję 😊no tak deszcz na końcu rozwiał marzenia 😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania