na słonecznej pościeli
liczę na skórze uśmiechy słońca
niebo zamienia się w morze
obłoki płyną niczym żaglowce
przybierając leniwe pozy
nie ma mnie w tej sekundzie
minucie godzinie
poza myślami czas płynie szybko
kiedy ciepło rozlewa się po skórze majem
a oczy nie widzą nic prócz błękitnego
prześcieradła
centymetr nade mną lekki wiatr
daje znać że trzeba wrócić
nawet stara łajba powróci kiedyś do portu
zanim niebo się zamknie
deszczową kotarą
wygładzę pierzaste poduszki
Komentarze (8)
Można się rozmarzyć a tu nagle straszy deszcz. Dobre zakończenie jak zawsze.
Witaj dziękuję 😊no tak deszcz na końcu rozwiał marzenia 😉
Kolejny, tym razem ciepły, fragment świata marzeń
Witaj Ireneo 😉taki fragmentaryczny zapis😉… piękna co pogoda to i słoneczna pościel😊pozdrawiam miłego odpoczynku
Wiersz akurat na dzisiejszą aurę.
5.
NO!
Oo witaj😊dziękuję 😉
Bardzo ciepły i sympatyczny wiersz, Dyzia mi przypomniał:
Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu
I marzy:
„Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
Nie są z waniliowego kremu…
A te różowe —
Że to nie lody malinowe…
A te złociste, pierzaste —
Że to nie stosy ciastek…
I szkoda, że całe niebo
Nie jest z tortu czekoladowego…
Jaki piękny byłby wtedy świat!
Leżałbym sobie, jak leżę,
Na tej murawie świeżej,
Wyciągnąłbym tylko rękę
I jadł… i jadł… i jadł… ”.
Tuwim
Witaj😊tak taki słoneczny miał być 😉flirtujące z obłokami😊dziękuję !
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania