Na spróbowanie — margines
[Weź jeden cukierek – zobacz, ile nerwów kosztuje cię osiemdziesiąt groszy.]
Światło w Biedronce świeci jak na przesłuchaniu.
Kosz cukierków stoi idealnie pod kamerą, kartka mówi „PROMOCJA”, sufit – „monitoring w toku”.
Biorę jednego „na spróbowanie”, jakby świat miał próbkę, a nie regulamin.
Palce szukają folii, nie ceny.
Dwa – zerkam na kasjerkę.
Dwa – na czarne oczko nad regałem.
Cztery – sekundy na decyzję.
Papierek szeleści za głośno w dłoni, jak dowód.
Słodkie zostaje na języku, w brzuchu siada kamień.
Endorfiny dają znać, że jest przyjemnie, kortyzol – że jednak jestem idiotą.
Idę do wyjścia pół kroku za szybko, jakbym wynosił coś cięższego niż karmel z orzeszkiem.
Bramki milczą. Kasjerka nabija kolejną zgrzewkę wody. Kamera kręci dalej.
Za szybą przejeżdża radiowóz na sygnale – mózg od razu dopisuje mnie do sprawy.
Przed drzwiami gniotę papierek w kulkę i wciskam do kieszeni.
Sklep dopisze mnie gdzieś w straty.
Ja dopisuję sobie jeden cukierek bez sensu.
Komentarze (5)
Czytając widziałam siebie. Tekst fajny, dobry - w Twoim stylu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania