Na szczyt- ukojenie
Licząc krople deszczu, ocieram oczy.
Będę sobą, choćby wyrywano mi żyły,
Będę dążył, będę inny – poza stadem, rosnący.
Z kolejnymi liczbami, bliznami na karku
Będę walczył – odizolowany od reszty.
Wraz z rozpętaną burzą zabiorę siły,
Spojrzę w lustro, stanę się silniejszy.
I choćby świetliki oznaczyły mi drogę,
Poprowadzi mnie jedno – droga błędów i potknięć
Z czasem stanę na skale, na wzgórzu, i powiem:
„Zdobyłem ukojenie. Osiągnąłem to, co moje.”
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania