Na szczyt- ukojenie

Licząc krople deszczu, ocieram oczy.

Będę sobą, choćby wyrywano mi żyły,

Będę dążył, będę inny – poza stadem, rosnący.

 

Z kolejnymi liczbami, bliznami na karku

Będę walczył – odizolowany od reszty.

Wraz z rozpętaną burzą zabiorę siły,

Spojrzę w lustro, stanę się silniejszy.

 

I choćby świetliki oznaczyły mi drogę,

Poprowadzi mnie jedno – droga błędów i potknięć

Z czasem stanę na skale, na wzgórzu, i powiem:

„Zdobyłem ukojenie. Osiągnąłem to, co moje.”

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania