Na uczcie u Wierzynka…
Najprzedniejszego wina kropelka,
Wypadłszy z nachylonego złotego kielicha,
Spłynęła po brodzie dumnego króla,
Dziwiąc się pięknu jego oblicza,
Gdy tak bezładnie spadała,
Zachwycając się pięknem królewskich szat,
Całą jego sylwetkę ujrzała,
Widokiem tym do głębi poruszona,
W jednej krótkiej chwili,
Ujrzała wszystkich znakomitych gości,
Monarchów i dostojników z całej Europy,
Królów i arcybiskupów dostojnych,
I wielkim zapłonąwszy zachwytem,
Ujrzała całą odświętnie przystrojoną izbę,
Skąpaną w blasku niezliczonych świec,
Okraszoną szczęśliwych biesiadników nastrojem,
Na suto zastawionych stołach,
Nie zabrakło najwyszukańszych potraw,
Uginały się pod ciężarem mięsiwa,
A królowała niepodzielnie dziczyzna,
Widząc kunsztowne złote korony,
Zdobiące je krwistoczerwone rubiny,
Tak bardzo zapragnęła być jednym z nich,
Towarzystwa czystego złota zażyć,
Widząc lśniące królewskie płaszcze,
Najokazalszym futrem podszyte,
Być któregokolwiek z nich najmniejszym włoskiem,
Ośmieliła się zamarzyć skrycie,
Widząc wielkie złote misy,
Zachwycona blaskiem ich skrzącym,
Zapragnęła w sobie go odbić,
Lecz uniemożliwił to rozmiar jej mikry,
Widząc śnieżnobiałe obrusy,
Pozazdrościła im ich bieli,
Zamarzyła którykolwiek z nich splamić,
By na zawsze pozostać tylko z nim,
Lecz mim drgnęła króla powieka,
Skończył się krótki jej czas,
Była bowiem zbyt maleńka,
By dłużej niż króciutką chwilę trwać,
Gdy na posadzkę spadła,
W okamgnieniu się rozprysła,
Przez nikogo niezauważona,
Krótki żywot swój zakończyła…
Nie unieśmiertelnił jej swym piórem kronikarz,
Nie znalazła się na kronik kartach,
Lecz by nie pozostała zapomniana,
Skreślił wiersz o niej skromny poeta...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania