na ulicy
dwie kwadratowe kobiety na rowerach
jedna z nich krzyczy – kurwa jedź
przecież to pasy białe jak nieruchome chmury
zawieszone nad spokojnym ogrodem
nie wiem czy ich ciała mają prawidłowe wymiary
głowa plecy i biodra stanowią jedną bryłę jak mosiężny
odlew wyrzucony do ponownego przetopienia
tych kobiet nie zmieni czerwcowe popołudnie
niezmienne bywają kwadratowe budzą się
i krzyczą – kurwa jedź
wszystko jest w twojej głowie
(czytam Suzanne O'Sullivan o przypadkach innych kobiet)
patrzę w lustro, moje ciało nie jest kwadratowe
i dlatego płaczę
Komentarze (33)
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
Człowiek nie zawsze jest odważny do głoszenia prawdy łatwej do odgadniecia..zakłada wtedy ochronny pancerz poezji gdzie wtedy może to opowiedzieć
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania