Na Walentynki
Szedł święty Walenty,
nagle dojrzał zboże,
w nim sterczące pięty…
W lutym żyto? Boże!
Coś tu nie w porządku,
wbrew naturze przecież!
Od świata początku
zboże rośnie w lecie!
– Zimą już grzeszycie?!
Czas jest na to w lato,
by figlować w życie.
Sto rózg dam wam za to!
– Chociaż jesteś święty –
odciął mu się młody –
mylisz kontynenty.
Tu są antypody.
...
Poszedł precz Walenty,
rozpustą zgniewany,
dojrzał za zakrętem
domek odnawiany.
– Pracą świętujecie –
zagadnął murarza –
w tym zepsutym świecie
rzadko już się zdarza.
– Wszystko ma swą porę. –
Murarz zszedł z drabinki.
– Poigram wieczorem,
w pracy walę tynki.
Komentarze (6)
Zdzisław B.↔No faktycznie:~) Podobieństwo pewne jest:~)↔Gdybym nie zmienił ostatniej, to jeszcze bardziej by było:)↔Krótki teledysk można by nakręcić:))↔Pozdrawiam🤠:)
Chyba się domyślam, jakie miałeś poprzednio zakończenie ;)
PS Nawet układ rymów zastosowaliśmy taki sam, krzyżowy: abab.
Pozdrówka.
Zdzisław B.↔Wtedy było mi łatwiej rymy bardziej dokładne.
Teraz lubię i o wiele łatwiej, mniej.
Układ→abab↔To chyba bardziej rytmiczny taki:)🤠:)
Dekaos Dondi Stosuję różne układy rymów i o róznej dokładności - takie, jakie akurat przyjdą mi do głowy na początku. Tylko staram się unikać "częstochowskich".
trochę jak suchy żart, ale i tak sympatyczne
...i ok.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania