na wstępie
na wstępie mojego listu
chciałabym się z tobą pożegnać
u progu nieba
czekają archanioły
z przetrąconymi skrzydłami
Bóg spóźnił się do pracy
jest za stary aby dodatkowo
zajmować się wszechświatem
twoje życie spisuje
moją dłonią swój testament
list otwarty do Kaina
skoro nawet cierpienie
z czasem staje się błahostką
a ból może dawać radość
pochylmy się nad niebem
sprzedajmy ciało po okazyjnej cenie
z okazji pierwszego dnia wiosny
podarowałeś mi skrawek słońca
by strzegł wiary w to
co wciąż obce i nienazwane
Komentarze (6)
Najlepsza ostatnia strofa. Miodzio.
Dzięki. :)
KatarzynoKoziorowska↔Podoba mnie się tekst, bo jest taki, prawdziwie ludzki, gdyż człowiek nie jest doskonały. Żaden.
Szczególnie druga i trzecia.
''co wciąż obce i nienazwane''↔i takie pozostanie, do końca naszych dni. Tu.
Człek może zrozumieć, jeno do granic umysłu. Poza tą granicą, to już może, tylko wierzyć lub nie:)
Takie subiektywne odczucia me:)↔Pozdrawiam:)↔%
Dziękuję bardzo za obszerny komentarz. :) Również pozdrawiam. :)
Ciekawy wiersz, Kasiu.
Dziękuję!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania