Na wyciągnięcie ręki
Rozlane wody zawsze wracają
do brzegu. Nie jestem bez winy,
stoję w miejscu jak ptak z podartym
skrzydłem. Gdy się pojawiasz,
mój świat odchodzi. Zostawia lęk
przed utratą, niepokój
oraz ciszę, która dojrzewa w słońcu.
Milczą drzewa. Tylko one mają
wiele śmierci i wiele narodzin.
Chcę odczarować czas,
bo suche liście wymościły pamięć.
Przykładam ucho do ziemi
- coś dobrego wyrasta z tego smutku.
Komentarze (10)
Bardzo ciekawie piszesz.
Trzeba mieć nadzieję na odrodzenie się na wzór drzew, które mają wiele zamierania ale i odradzania.
Zmieniłabym tylko to, że drzewa maja wiele śmierci, przecież wiesz, że umiera się raz, może zamiast śmierci...zamieranie, letarg... To tylko moja sugestia.
Pozdrawiam.
Poezja całą gębą ?
Podoba się.
Kikimora, popraw ''podarte skrzydło'' na złamane, pęknięte albo coś w ten deseń, bo podarte dziwnie brzmi, kojarzy się z darciem pierza.
Pewnie coś z tym zrobię, ale jeszcze nie wiem jak edytować tekst.
kikimora wejdź w swój profil, tam masz publikacje, kliknij i pojawi się tytuł i okienko z nożyczkami. Z tel chyba trzy kreseczki na które trzeba kliknąć i tam w publikacje, reszta jak wyżej.
laura123
Sprawdziłam i jest jak piszesz. Duże dzięki za pomoc.
Nurio, słuszna uwaga, więc wyszukam właściwe słowo. Dziękuję.
Duże dzięki dla Szpilki i uśmiech dla Trzy Cztery:)
Dobry wiersz, bardzo klimatyczny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania