Na zawsze
nim odszedł na zawsze
spod respiratora próbował mówić
pa malutka usłyszałam
ostatnie słowa
niemal przez rok Edo był po śmierci
w moich kontaktach telefonicznych
jakby miał wrócić coś dodać zrobić
aż pewnego dnia usunęłam
odpłynął jak Jack Dawson z filmu Titanic
Komentarze (6)
Miałam taki podbramkowy moment, kiedy leżałam w szpitalu w sali gdzie fifty fifty na wyjście było. Ja jestem, pani, która leżała ze mną zmarła. Mimo, że była sporo starsza ode mnie, to bardzo się polubiłśmy, dużo rozmawiałyśmy (to bardzo mądra, wykształcona kobieta była).
Do tej pory (a ponad 4 lata minęły), mam ją w telefonie. I czasem, korci mnie, żeby zadzwonić. Kiedyś pojechałam na drugi koniec Polski, żeby znaleźć jej grób (pochowano ją w rodzinnych stronach), ale nie udało się. Żałuję.
To chyba przykład na to jak wiersz dzieje się w czytelniku. Nasionko pada, a od rodzaju gleby zależy co i i jak wyrośnie... We mnie akurat tak zagrało. Wzruszyłam się.
Jeszcze to i owo /na milimetry/ do uładzenia.
Nie wiem, czy mi się podoba wątek z Titanica.
Nawet w czasach popkultury i zabiegania o odbiorcę,
Wiersz ma potencjał, by poszedł własną ścieżką.
Chociaż sam popełniam takie odwołania.
Ale to raczej autentyk emocjonalny, a nie sarkastyczny.
Dużo tu emocji za wszelkie komentarze jestem niezmiernie wdzięczna.
Tjeri to Ty mnie wzruszyłaś.
Grain no właśnie Ty też w wierszach nierzadko się odwolujesz do... Dzięki za słowa...
Bardzo mi bliski. W sumie to nie wiem, co napisać.
Zostawię może tylko ślad. 5
Dziękuję Ci, Lauro.
Potrzeba czasu na odreagowanie i zaakceptowanie pustki. Jak to mówią... czas leczy rany.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania