na znak
pozbierawszy swoje cienie
z drogi domu czy zagrody
jak kto stał poszli do nieba
droga była rozmyta
stopy łapki racice nawet czas
to płynął to znowu stał by odpocząć
w cieniu rozmytego drzewa
sam Bóg też był rozmyty
jak w ich wyobrażeniach
i wcześniej i wtedy
plama światła
falująca w rozgrzanym powietrzu
pachniało ziemią
i dobrym zmęczeniem
takim po dobrej pracy
należy się napitek i miska strawy
choćby tu i teraz
gdy w tej mieszanej pielgrzymce
więksi niosą tych małych
"święci papieży"
pies pchłę świnia szczura
gałąź szpaka z czereśnią w dziobie
przynajmniej nie skrzeczy jak wrony
że teraz to nawet wieczność się psuje
jak ryba od głowy
co nie znaczy że wariatka
ale to dobry motyw
by wybawić od niej tragarzy
Komentarze (8)
Dobre panie kurde dobre
Thx.
A jajaj:) Tyle tu pięknych metafor aż czytałem raz za razem. Ja muszę to przemyśleć jeszcze razy kilka. Koniec świata... Pięknie się to rozwija do pewnego momentu. Ostatnia strofa jest moim zdaniem trochę przekombinowana. W tym ciągu zdaje mi się że szpak za dużo gada a pointa choć piękna jakby oderwana od pierwszej części. To pierwsze wrażenia. Może się mylę w interpretacji ale wiersz jest godny nie tylko uwagi.
piliery - a moim zdaniem ostatnia najlepsza i do tego spina tekst w logiczną całość. Ale to moje zdanie. Fajnie, że tekst Ci przypadł, bom w strachu była czy i jak zostanie przyjęty. Dziękuję :)
?
:)
Igalgowy, a zatem, jak najbardziej na tak→całość.
Aczkolwiek ostatnia najbardziej→. Już samo słowo→wybawić→można różnie zrozumieć w kontekście:)
Pozdrawiam:)↔5
Dziękuję, DD.
Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania