Nad...
Nad twoim grobem stoję i płaczę
Łzy moje marzną na sople lodowe
Co przenikają nagrobek i ziemię
Wbijają się w ciebie, wprost w twe martwe serce
Morderstwo w afekcie
Zrzucam winę na siebie
Nad twoim grobem stoję i majaczę
I dziwna to jest, jednostronna rozmowa
Ta cisza co próżnię wypełnia
Między mną a kamieniem
Chyba wystarczy do życia
Na pewno do końca miesiąca
Pod twoim grobem leżę i nie wierzę
Do czego skłonny jestem w twym obliczu
Bo żeś pode mną, ale patrzysz z góry
Na brzydką krzywiznę mej nikłej postury
Patrzysz i nawet nie przemówisz słowem
Nad twoim grobem wiszę i biadolę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania