nad jeziorem Gilwa

nie każdy doświadcza świadomości

przypominającej się jak dawny znajomy

na zjeździe absolwentów po długiej przerwie

gdzie już łatwiej o uznanie odkrycia

pierwiastek bez okresowych wiązań

 

potencjalnej energii patyczaka

z naciągiem dwóch warkoczy jak proca

bez poprawki na opór powietrza

 

wciąż pozostaje niewyjaśniona tajemnica syna listonosza

dlaczego przejął ten rejon do obsługi z kolędą

 

wędkarzom skubią okonie garbusy

a nam spod lodu diabły i tryfidy

zadowalając się sieczką ze zgoninami

akceptowalną rozpaczą

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Niby nie mój styl poezji, ale widzę w tym coś sympatycznego. Pozdrawiam 3 czyli umiarkowanie pozytywna ocena.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania