NAD RZEKĄ
Spoglądam ku drugiemu brzegowi rzeki.
Tam płonie ognisko -
samotny oddech światła
pośród ciężkich, ciemnych chmur.
Nad skarpą kołyszą się cienie
rzucane przez twarde gałęzie dębów,
jak dłonie, które nie potrafią zatrzymać nocy.
Chciałabym usiąść bliżej
i ogrzać skostniałe dłonie
przy ogniu otulonym mrokiem krzewów.
Lecz rzeka jest wzburzona,
a most spaliłam bezpowrotnie.
Siadam więc przy innym palenisku.
Obce światło drży na mojej twarzy.
Uciekłam.
I wciąż nie wiem,
czy naprawdę chciałam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania