NAD RZEKĄ

Spoglądam ku drugiemu brzegowi rzeki.

Tam płonie ognisko -

samotny oddech światła

pośród ciężkich, ciemnych chmur.

 

Nad skarpą kołyszą się cienie

rzucane przez twarde gałęzie dębów,

jak dłonie, które nie potrafią zatrzymać nocy.

 

Chciałabym usiąść bliżej

i ogrzać skostniałe dłonie

przy ogniu otulonym mrokiem krzewów.

 

Lecz rzeka jest wzburzona,

a most spaliłam bezpowrotnie.

 

Siadam więc przy innym palenisku.

Obce światło drży na mojej twarzy.

 

Uciekłam.

I wciąż nie wiem,

czy naprawdę chciałam.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania