Nad starowierszem, albo rzecz o królikach

Kiedy uduszę obławy, a wilki milczkiem czmychną

z kontekstu, wytłuszczę się, obłowię w lisie

futra. Odstąpię drogo-kamienie, przecenię własną

skórę, zostawiwszy omyk (taki myk, który

na czasie / czyta się). W gazecie ogłoszą drukiem,

że na antypodach klęska urodzaju królików.

 

Zadrżą nad starowierszem. Zagadam do kamienia,

puknę w czoło - nurt zawróci, a ja - do siebie. Tratwa

związana mową poniesie. Uproszczę patetyczne

strofy do króliczych skoków, do rzuconych kaczek,

do psiej pogody, do diabła. I - do zobaczenia tam, gdzie

bilet wilczy, wilczki, wilcy. A jam - nikt i wszystko -

spłynie.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Jenna pół roku temu
    Dziwnie futurystyczno-barokowy!
  • TseCylia pół roku temu
    Kilka tak poprowadzonych mam na sumieniu :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania