Nadprzeciętny

Nie oderwę linii źrenic,

Jak sęp ostro wbijam wzrok.

Nie odciągnie mnie zza murów

Złoty kres i smętny zmrok.

 

Czas mej duszy zmienił kurs,

Gdyś zajaśniał, spojrzał raz.

Choć odległy, teraz bliski —

W moim oddechu płynie strach.

 

Pragnę z tobą trwać w momentach

Jasnych, bliskich, cichych dni.

Zatracona w ślepym zgiełku,

Dopatruję setnych chwil...

 

Które ulotne — a ty wciąż

Nieświadomy trwasz.

Nie uświadomię ciebie —

Wtedy plon upadnie,

A razem z nim my...

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania