Nadprzeciętny
Nie oderwę linii źrenic,
Jak sęp ostro wbijam wzrok.
Nie odciągnie mnie zza murów
Złoty kres i smętny zmrok.
Czas mej duszy zmienił kurs,
Gdyś zajaśniał, spojrzał raz.
Choć odległy, teraz bliski —
W moim oddechu płynie strach.
Pragnę z tobą trwać w momentach
Jasnych, bliskich, cichych dni.
Zatracona w ślepym zgiełku,
Dopatruję setnych chwil...
Które ulotne — a ty wciąż
Nieświadomy trwasz.
Nie uświadomię ciebie —
Wtedy plon upadnie,
A razem z nim my...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania