Poprzednie częściNadzieja

Nadzieja

Byłam kiedyś na dnie

Nie wiesz gdzie to jest

Gdzieś w istocie mnie

Byłam stłuczonym szkłem

W kawałkach lustra duszy

Lodem co się pokruszył

Roztopił wyparował

Gdzieś mnie przede mną schował

Odcięta ostrym nożem

Od świata ciepłych spojrzeń

Zatopiona w baśniach

Urojeniach halucynacjach

Pękła we mnie tama

Rzeczywistości brama

Runęła w mym umyśle

Lecz się pozbieram myślę

I nigdy już nie wrócę

Do stanu tamtych złudzeń

Choć co dzień ze mną tu

Jakaś nieznośność bytu

Ta dziwna niewiadoma

Jestem tu nieznajoma

Dla własnego odbicia

A jednak pragnę życia

Od nowa wciąż się zbieram

Ratuje mnie nadzieja

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania