Nadzieja

wspiąłem się na wysokie drzewo

by z ostatniej chybotliwej gałęzi

podziwiać świat, zajrzeć za horyzont

a nawet dalej, hen, hen daleko

 

aż fatamorgana zamigocze obrazem:

tam oracz batem okłada konia

a w podwórzu po lewej chłop bije babę

tu dzik w kartoflisku chrumka

 

obok bocian na jednej nodze stoi - kle, kle

i chyba czeka na oklaski od widzów

piękne to i swojskie widoki gdyby nie

czarny dym znad wysypiska śmieci

 

lasy, gdzie można tylko zbierać butelki

a w jeziorze łowić jedynie opadłe liście

z drzew ocalałych przed siekierą

pejzaż jest surrealny, jakby namalowany

 

chluśnięciem farby z puszki na płótno

bo malarz ze złości kopnął w sztalugę

a pędzel złamał na kolanie, trzask!

mam zaczarowany ołówek i namaluję

 

ten świat od nowa, kreska po kresce

świat, w którym zabłysną dwa słońca

a księżycowi dodam uśmiech, wąsa

i jedno, tajemniczo przymrużone oko...

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania