Nadzieja
Nie umiera.
Leży cicho.
Pod językiem.
Pod skórą.
Pod każdym
„to już koniec”.
Karmi się
twoim cieniem.
Jednym słowem.
Jednym spojrzeniem.
Jednym przypadkiem.
Rośnie.
Jak chwast
na ruinach.
Wmawia mi,
że jeszcze.
Że jutro.
Że tym razem.
Że zaraz.
Jest najokrutniejsza.
Bo nie pozwala
opłakać tego,
co już dawno
przestało żyć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania