Nadzieja

Miała oczy tak duże,

tak piękne,

że niejedna gwiazda przy nich blakła.

Tak piękne,

że niejedna kobieta zazdrością przy nich rosła.

Magnetyczne —

bo wracać się do nich pragnęło.

Hipnotyzujące —

bo oprzeć się im nie dało.

I choć jej oczy to dostrzegały

i uśmiechać się z tego powodu bardzo chciały,

to jednak smutek

już głęboko w nich zagościł.

Smutek, który wieczorami takich jak ten

odpowiadał jej łzami.

I tak, gdy te łzy płynęły jej po policzkach,

a rzeczywistość nie wydawała się inna,

nagle stało się coś nieoczekiwanego.

Coś, czego od dawna opisać nie umiała.

Coś, czego od dawna się wyrzekała.

Coś, co kiedyś tak bardzo kochała.

To uczucie,

ta iskra w oczach

znów się pojawiła.

Tak znikąd, lecz powróciła.

Cóż to było?

Czy ktoś wie?

To uczucie.

To emocja.

To nadzieja.

Nadzieja, która cicho

w jej oczach znów się pojawiła.

I nagle, choć świat

wciąż taki sam się zdawał,

blask w jej oczach

już nie smutkiem odpowiadał.

Pojawiły się łzy, lecz jakieś inne,

inne niż zawsze.

Bo były ciepłe,

a jej oczy radością znów się rozbłysły,

jakby nocą znów gwiazdy zabłysły.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania