nadzieja
Nazywam się mellody mam 17 lat chciałabym opowiedzieć wam moja historie.
7 lat wcześniej...
-mamo przestań czy ty zawsze musisz to robić?
-Alle co ja ci takiego robię- zapytała moja matka -naprawdę nie wiesz o co mi chodzi?-powiedziałam już naprawdę bliska łez-czemu ty nie potrafisz się zmienić?! wiecznie tylko pijesz z ojcem, cała wypłata idzie na wasz zasrany alkohol!!-wtedy już płakałam
Następnego dnia gdy wstałam rano matka spała ojciec był w pracy, mój młodszy brat-will tagże spał, starsza siostra-polly szykowała się gdzieś. Gdzie idziesz?-zapytałam
-jak najdalej od ciebie!-wrzasnęła, co ja jej takiego zrobiłam że mnie tak nienawidzi?-a kiedy wrócisz?-spytałam spokojnie
-nie wiem pewnie wieczorem-ukucnęła kolo mnie i posłała mi serdeczny uśmiech-zajmuj się bratem ja nie długo wrócę-przytuliłam się do niej- ok obiecuje że będę się nim zajmować -wstała pocałowała mnie w czoło i poszła
-Wstawajjjj!!!-wydarłam się na willa-eehhhh...- zamruczał -no wstawaj idziemy dziś pograć w piłkę z Angelą-na to imię od razu się podniósł -tak tak już wstaje-zaśmiałam się sama do siebie, i poszłam zrobić nam śniadanie ku mojemu zaskoczeniu w kuchni stała moja rodzicielka z mojego osłupienie wyrwał mnie głos taty który właśnie wrzucił z pracy-ale gorąco -wrzasną,-aby byś narzekał podsumowała go mama
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania