Nagroda pocieszenia
Nie potrafiła już krzyczeć, może nie chciała lub znalazła skorupę, w której mogła schować się przed każdym bólem. Wiedziała jednak, że to akty przejściowe. Etapy, po których zamilknie na kilka oddechów, nabierze sił, przygotuje do destrukcji.
Wierzył, że złamie ją, że wcześniej czy później stanie przed nim słaba i pokonana. Jego trofeum, nagroda.
Nie wiedział, nie chciał wiedzieć, nawet lekceważył symptomy, że choćby wypalał przed nią ziemię, prędzej spłonie niż zegnie kark.
Na razie pociągał za sznureczki. Dla zwykłego obserwatora nie zachodziły żadne procesy o zabarwieniu wojennym. Ot, ktoś coś komuś z adresem zwrotnym, czasami pod płaszczykiem przesyłki poleconej, z opłatą dla adresata.
Czekała. Nawet z pewną dozą ciekawości śledziła ruchy na planszy. Nie dziwiła podłość, tę poznała dobrze, odkąd skończyła pięć lat. Prędzej mogła poruszyć dobroć, zwyczajna, niezmuszająca do zobowiązań. Czasami spotykała, ale nie tutaj, nie w świecie, dla którego ''być albo nie być'', wiązało każde słowo.
Komentarze (7)
Będzie ciepło.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania