Najdziwniejszy Mój.
Jezioro rozlało się snami zwierząt,
które już wczoraj wybrały jedyną słuszną drogę.
Obok metalowej pokrywy namiotu
rozległo się bzyczenie materii nietrwałej,
przy ognisku porzucone Echo i Licho
grzeją kciuki, dzieląc równo resztki dnia.
Obserwuję góry na niebie, bo znowu zanosi się na dystopię.
Mechanicznie sznuruję klapki - czas wrócić na skraj raju.
Autostopem do łazienki -
- moje słowa lezą tam za mną,
boją się
Bezsensu.
„Dzień dobry” - radio przypomniało mi, że to tylko wiersz.
Komentarze (5)
Jednak bardziej przeraża mnie nietrwałość materii. Czas wynieść się na inną galaktykę gdzie za bredzenie odsyłają na Ziemie w celu opowickiej utylizacji
zwierzęcych snów jezioro...
jakoś niewyobrażalne zanurzenie w nim.
U bajma jezioro autentyczne, ze wspomnień.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania