Najgłośniejsze wyrazy
Gdyby wyrwać czułość, oddzielić myśli od uczuć. Milczeć od środka,
chociaż jest wiele pokus, by otworzyć usta, wpuścić emocje
roztańczone na koniuszku języka, toksyczne, zdolne uzależnić,
jak rozedrgane światełka halogenów, kiedy irytują oczy w ciemnym
tunelu.
Tę właśnie czułość, w której unika się materii, dotyku, stawiania
kroków, głośnego dzień dobry, codziennego
robienia zakupów, wyjść na ulicę oraz bliższych relacji.
Banalnej i nudnej, prozaicznej konwersacji, w której brak miejsca
dla świata snów i marzeń, fantazji zdolnej porwać umysł. Obrać go
z naleciałości zabraniających wierzyć, oderwać myśli od realiów,
odkryć magiczne przejście pomiędzy przystankami do krainy
wiecznego ogrodu, kwitnącej roślinności, zapachu świeżej trawy,
porannej rosy, rzeczy, których nie znają betonowe miasta i spaliny
drapiące nozdrza.
Gdyby tą czułość ze mnie wyrwać, stanę na środku miasta,
z kamienia, cementu, odrobiny wody i piasku
zbuduję ego: sztuczne i zaprojektowane na krój współczesny.
Wiernie odwzorowuję model
czasów, zasad, norm i wszelkich przesądów.
Z domieszki absurdu, pustego śmiechu, zbuduję wysoki, owalny
komin, z piecem u dołu.
I zacznie płonąć nadzieja we mnie, dziecięca radość.
Spłoną marzenia, niesiony ku niebu dym przysłoni słońce, jego blask
zniknie pomiędzy ociężałym, plastelinowym, brunatnym kolorem.
A we mnie zostanie pustka, komin runie zmęczony życiem.
A obok ruin tylko tabliczka, popiół i sen. Bez napisu,
by wszystko mogło zostać umowne i niedopowiedziane, tak jest
bezpieczniej. I może tylko ktoś powie, że najgłośniejsze wyrazy
pisze się szeptem, przez zaciśnięte usta,
gryzie w język i umiera od ukąszeń
rzeczy, które człowiek próbował zdusić w sobie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania