Najwięcej zajmuje nas to, czego nam brakuje
Idąc tropem dziadków i rodziców, zostało mi mało czasu.
Nie chcę zmarnować ani jednego przekleństwa, okazji, garści własnego kompostu,
kopca kreta, szydery pecha czy intuicyjnego karła.
Mam dość tej nowej cywilizacji, technologicznej modernizacji, społecznej polaryzacji.
Aplikacji, podstępu z krokiem w tył, narzucania mody na fiksację,
czkawki po idiokracji.
Wracam do siebie, do prostoty. Do kręconego makowca,
klucza na sznurku bawełnianym.
Do drewnianego płotu z garnkiem glinianym. Do słomianego kapelusza,
do robienia wróbli na szaro. Do zdjęć i płyt analogowych.
Powracam samotnie do worka lnianego na zioła, groch i chleb na zakwasie.
Do bielenia drzew i bielizny na słońcu.
Wracam po śladach ślimaków, saren i dzików, które ryły ze mnie przez lata.
Wracam do lustra babci. Anastazja blada z przepracowania, moja anemia z głodu.
Komentarze (13)
Idę z Tobą, czuję podobnie.
Uwielbiam taki klimat egzystencji, ten autentyczny.
Uratowałaś mi niedzielę CHO
w rodzinie i wśród tylu znajomych nie znalazłam ziomala w tym temacie
dziękuje bardzo
Żeby z czegoś zrezygnować, odciąć się, to też trzeba mieć odwagę - bo uzależnienie jest bezpieczne w swojej przewidywalności, ale czyni słabym, a w końcu zabija - zabija potencjał, czas, potencjał czasu.
Natura jest wolna od kalendarza człowieka, jego urojeń. Idzie swoim tempem, i może dlatego jest ostoją.
Cain
odcinam się od lat, ale nie do końca od ludzi, znajomych, rodziny, ale nie muszę. To oni odcinają się ode mnie. Dosłownie z dnia na dzień maleje lista. Jedni nie odpowiadają na sms, inni nawet mnie zablokowali, nie ma rozmowy, a i pomilczeć nie ma z kim.
W sumie nie jestem zdziwiona, bardziej ich solidarnością w tej kwestii :)
Fajnie, że dodałeś, wcale nie trzy grosze.Dziękuję.
Asteria Są różne powody zanikania relacji. Ostatnio jakoś mnie nachodziły nostalgiczne myśli, wspomnienia, i oczywiście porównania do sytuacji z dzisiaj. Mam wrażenie że jak człowiek był młodszy to jakoś łatwiej wybaczał zarówno sobie jak i innym, bardziej wierzył w dobre intencje czy charakter... Jednak nabierając doświadczeń wszelakich, traci się tę wiarę i zostaje spora doza rozczarowania, którego nie jest łatwo się pozbyć, bo nie ma już tej motywacji, tego sensu dalszego próbowania. Ja potraciłem mnóstwo znajomych +/- po covidowym czasie.
To tak jakby złe trajektorie na których byliśmy, pogłębiły się i przyspieszyły.
Osobiście, czasami przeraża mnie własna niechęć do ludzi. Zwłaszcza jak widzę powtarzające się wzorce, schematy myślenia, charaktery. Takie deja vu, jak widzi się kolejną wersję tego samego problemu (że tak brzydko to uproszczę). Te same rozmowy o tym samym i te same wnioski. Po pewnym czasie już się nie chce ust otwierać i człowiek milczy.
No ale wtedy staje się dziwakiem, odludkiem co się nie chce integrować, i "nikt nie wie dlaczego" ;)
Wszystko się zgadza. Zapewne jesteśmy z zupełnie innych środowisk, a jednak łączy nas ten sam syndrom.
Tez uszczelniam się na relacje nieszczere i toksyczne. Powtarzalność u ludzi, to już nie tylko norma, to pandemia. Mówią, urządzają mieszkania, ubierają, wyjeżdżają w podobne rewiry i myślą podobnie, schematami. Może ja też jestem nudna :)) lubię zwierzaki i naturę, rękodzieło w szerokim tego słowa znaczniu.
Spokojnej, owocnej niedzieli Cain
Wzajem
Wielki targ na którym każdy może się znaleźć, coś odnaleźć i zabrać dla siebie. Mam też takie wspomnienia w których już powoli gaśnie blask. Matowieją ślady poorane od starości. Moja Anna też znika na dłużej i mylą się już smaki dzieciństwa z tymi narzuconymi przez wielki przemysł. Ale wciąż biegnę po tamtych śladach i mam zeszyt z przepisami na makowiec i strudel i inne przeżytki. Przekazuję je swojej córce i z biegiem lat i ona się przekonuje do tych nazw: kwaterka śmietany,funt mąki czy łut masła.
Dzięki, że jeszcze są takie osoby powracające do tamtych zapachów.
Pozdrawiam
To ja dziękuję za wspomnienia i podpis na liście "dziwaków"
Mam też przepis na makowca drożdżowego, taki pęknięty z kruszonką na wierzchu - pychotka :)
Ludzie +40 uciekają na przedmieścia, bo cisza, bo zieleń, bo lasy, bo bliżej nieba...
Ale to wszystko jesienią i zimą!!!
Bo latem jakiś Heniek z Waldkiem grillują przy disco polo z sześcioma głośnikami i tak do 22:03
Kosiary odpalają po Anioł Pański i nie da się posiedzieć w ogródku, psy szczekają, dzieci drą buziuchny, Heniek śpiewa z Zenkiem i gra gitara.
A ja siedzę za szybą i błagam, żeby jutro w lipcu spadł śnieg...
Aisak
przerabiamy to, przerabiamy
trzeba szukać dziewiczych terenów, albo "dziwaków" sąsiadów :)
Fajnie, że włączyłaś się do akcji
Dziękuję
Twój wiersz bardzo mnie poruszył. Najbardziej chyba przez to, że to nie jest zwykła nostalgia, tylko prawdziwy ruch powrotu – do prostoty, do pamięci, do kobiet przed nami, do samej siebie.
Bardzo 😊
O to właśnie biega...to nie melancholia, to po prostu potrzeba ducha i tego co w nas zakorzenione.
Bardzo dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania