nałogi
daj mi panie cień
niech podniesie głowę
kiedy patrzę pod nogi
daj uwierzyć w ludzi
kiedy razy spadają na grzbiet
puste butelki na cudzym oknie
serca zszyte na okrętkę
harmonijkarz zna to najlepiej
siedzimy o suchych pyskach
jeszcze jest czas
ramiona zamienią się w widły
może pierwszy może ostatni raz
zmierzch nad ranem
jakby świt zapomniał wstać
Następne części: nałogi
Komentarze (4)
Przekaz jest tak czytelny, że nie mam nic do dodania oprócz tego, że to dobry wiersz.
🙂
nie należy przestawiać naturalnych zdarzeń ustawiając zmierzch z rankiem w parze. Koniec zmierzchu jest początkiem ranka i odwrotnie, natomiast świt jest tym dla ranka czym plemnik dla zarodka.
W jakiej konwencji dałoby się napisać - nie bełkotliwie - no jak długo jeszcze ten zarodek ma czekać na plemnika!
Hm...nic nie rozumiem 😉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania