Nalot

Sznur przeplatam przez oczka puste.

Zaciągam go, aż stopa puchnie.

Na koniec robię wstążkę,

nie tylko dla ozdoby.

Tupię butem o podłogę,

stopa w nim dobrze leży.

Mundur mam na sobie.

 

Nie ma czasu na myśli proste.

Rozkaz:

"Ruchy kurwa ruchy.

Ogień na polu nie czeka."

 

Ustawiam się tam gdzie łańcuch ludzki.

Otrzymuje go każdy przede mną!

Nie puchar za osiągnięcia,

a czarny strzałowiec — metalowy zabijak.

 

Kolejny rozkaz:

"Do boju"

 

I znów biegiem:

lewa na przemian z prawą,

kończyny gonią się na przemian.

Nad metalową głową lecą metalowe ptaki.

W oddali sieka ogień.

 

W bocznej nodze wibracja.

Mój telefon? co on.

Halo, kto mówi?

"Kochanie kup jajka i bułki na śniadanie."

To pomyłka!

"Uwaga nalot!"

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania